Archiwum | emil@fuse.pl

Buenos Aires

Podchodzi do mnie facet na skrzyżowaniu, rękę ma wyciągniętą i jasne jest, że oczekuje uścisku. Patrzy mi się prosto w oczy i kiedy wreszcie podaję mu dłoń, potrząsa nią energicznie, jakby spotkał przyjaciela, który przepadł w odmętach historii. Czyżbym znów padł ofiarą prosopagnosii, choroby, na którą z pewnością nie cierpię, a która często służy mi za wymówkę w takich właśnie sytuacjach? Pytam więc typa, czy się znamy, a jeśli tak, to gdzie się poznaliśmy.

— Cztery lata temu kupił Pan ode mnie uszczelkę.

— Kupiłem uszczelkę?

— Bez wątpienia.

Ta historia nigdy się nie wydarzyła - na ulicy miasta. Dzieje się non-stop w mojej skrzynce pocztowej, gdzie Firma Nieznana na przemian z Firmą Anonimową składają mi szczere życzenia z okazji naszej iluś-tam-letniej współpracy, która polegała na tym, że zakupiłem od nich jakiś drobiazg, albo, w ramach uprawiania startupowej rozwiązłości, założyłem konto, żeby zbadać, co niesie przyszłość.

Przyszłość przyniosła tylko e-maile o naszej przeszłości.

Wiadomo, że utrzymywanie kontaktu z klientem jest niezmiernie ważne. Niezmiernie fałszywie brzmi jednak list, który udaje, że świetnie się znamy i dzwonimy do siebie w niedzielne wieczory, by opowiedzieć o swoich smutkach, nadziei nadchodzącego tygodnia i kobietach, które kochamy. W dobie wtykania przyuczania mechanicznego i „sztucznej inteligencji” wydawałoby się, że sprofilowanie odbiorcy nie będzie wielkim problemem. A tu nie. Obcy ludzie wyciągają dłonie w geście powitania.

To nie jest jednak najgorsze. Rozumiem, że nie każdy, kto wynajmuje serwer za piątaka i internetowy sklep by przemo™, musi wychodzić mentalnie poza model ulotek wciskanych do skrzynki.

Kiedy rdio, serwis streamingowy (który już wyciągnął nogi) pojawił się na polskim rynku, założyłem konto, żeby „rzucić uchem” na ofertę. Przed bliższym zapoznaniem się powstrzymała mnie inercja i tarcie: na Spotify jest Lan, a Lan ma najlepsze listy odtwarzania. Przesłuchałem dwa utwory i zostawiłem, żeby sobie gniło.

Kilka tygodni później otrzymałem e-mail od rdio, że mój najukochańszy zespół, ten, którego dwa utwory przesłuchałem wcześniej, jest mi polecany.

Sytuacja powtórzyła się znów. I znów. Dwa odsłuchania spowodowały, że w oczach serwisu stałem się kompletnym fanem kapeli Maanam. Z pewnego punktu widzenia mieli rację: 100% odsłuchań.

Siedziałem w lesie i opowiadałem tę historię pijanemu przyjacielowi. Czwarta nad ranem, on już nie rozumie, a może ja nie potrafię tego opowiedzieć. Ptaki śpiewają, ognisko jeszcze pracuje nad poranną mgłą.

Tablet robi pik.

Maanam wydało singla.

Za kilka dni kolejny numer njuslettera do czytania. Można się zapisać.


We’re fine. We’re fine here now, thank you. How are you?


Humanum TERMINATED est


Wyciek godny zaufania


Zbieractwo: Holes in your pocket


Jeszcze prawie trzy kilometry, mam czas sobie to zapisać


3.5mm do nieba


Game Days 2015: tête-à-tête


Retroboat 2015: widok z okopu


Złe słowa


Przypowieść o otwartych okienkach


Niesamowita Łaska


Musisz być kimś


Retro już było


Piątki poprzedzają poniedziałki


Puchar Z


Pixel Heaven 2014


Kto zna języki ten ma wyniki


Poważnie nie na żarty


Czarnobyl