Archiwum | emil@fuse.pl && crypto

3.5mm do nieba

W drodze do Olki postanowiłem zatrzymać się w jakiejś knajpie i wrzucić coś do wielkiego, pustego brzucha. Wybrałem lokal, wpakowałem się, złożyłem zamówienie i usiadłem.

Podkręciłem głośność słuchanego podcastu, a z plecaka wyciągnąłem laptopa żeby napisać Olce e-maila o potencjalnym spóźnieniu.

W polu mojego widzenia pojawiła się damska ręka, podniosłem głowę i zobaczyłem kelnerkę, która przyjmowała zamówienie. Przyniosła narzędzia kulinarne: nóż, widelec, talerz. Kiedy przesunąłem szybko rzeczy na bok i podziękowałem, nadal w słuchawkach, usłyszałem że Pani mówi coś do mnie.

Zsunąłem słuchawki.

— Przepraszam bardzo – powiedziała – czy mogę zobaczyć te słuchawki?

— Eeee… Tak? – ściągnąłem je i podałem pytającej dziewczynie, która podsunęła sobie krzesło do mojego stolika.

Przez chwilę przewracała je w dłoniach by po chwili wsadzić je na głowę.

— Proszę coś puścić.

O jeżu malinowy: coś puścić? Z moich list odgrywających? Co? Słowackie ska, japoński hip hop, polski dżez? Czyżbym padł ofiarą własnego gustu. 1 Będę się musiał wytłumaczyć czemu wokalista krzyczy do akompaniamentu trąbek?

Leciałem w dół listy utworów, a po osiągnięciu końca odbijałem się znów ku górze. W tym czasie komitet testowania moich słuchawek: sztuk jeden, czekał spokojnie.

Wreszcie wybrałem coś, co wydawało mi się mało krępujące i kliknąłem plej, patrząc w stół podczas gdy komisja testowała.

Co trzeba wiedzieć o tym spacerze, dla pokreślenia tego, co nastąpi za chwilę: wracałem ze spotkania, gdzie śpiewano peany na temat moich technologicznych zdolności. Jestem raczej skromnym człowiekiem, ale potok zapewnień o tym jak ważnym trybikiem w świecie e-maszyn jestem wreszcie przecisnął się do mojej świadomości.

Słuchawki wylądowały na stole, a pani uśmiechnęła się do mnie i powiedziała, że całkiem dobre. Ucieszyłem się, że ktoś docenia mój zakup, który wykonałem metodą „ile mogę wydać, bo poprzednie się urwały”.

I wtedy się zaczęło, ta bardzo przystojna, pewnie z 15 lat ode mnie młodsza, blondynka zaczęła wymieniać listę parametrów, które rozważa podczas zakupu następnych słuchawek.

Było o paśmie przenoszenia i o Ohmach, gdzie wtrąciłem jak kretyn, że „wiem, co to są Ohmy!” tylko po to by dogonić kompletnie uciekającą mi dyskusję o technologii, co było lekką nowością. Zwykle mogę przynajmniej kreatywnie udawać.

Kiedy usłyszałem o relacji głośności, rezystancji, potęgach dwójki, typach wyciszenia i trendach na rynku postanowiłem uznać się za kompletnie pokonanego i powtarzałem tylko: „Uhu”, „Ehe” i „Nie wiem, prze pani, ja tylko podkastów słucham…”

Kiedy werbalne lanie się skończyło, Pani jeszcze raz uśmiechnęła się do mnie i poszła do kuchni po mój obiad.

Patrzyłem się w pieczarkę na talerzu i myślałem, że przynajmniej ona wie jeszcze mniej niż ja o akustyce.

Ale tylko ja będę musiał z tym żyć.

I ją zjadłem.

  1. Hipster detected