Béton brut

Bardzo ładnieście tu napisali — a to jest mój środkowy palec

2008-04-16

Firma Monster Cable, słynąca z produkcji osprzętu dla audiodebili (wygrzewarki do kabli, kable po setki dolarów za sztukę, rynienki w których kładzie się kabelki, wykończonym złotem kabli zasilających wtykanych do kontaktu) wysłała list do innego producenta kabli — firm Blue Jeans. List zawierał dobrze nam znane stwierdzenia: łamiecie nasze patenty, nasze znaki towarowe, szkodzicie marce, pozwiemy was! (wstawić śmiech z dna piekła)

Kolejny przykład gdy mały jest popychany przez dużego. Nastąpił jeden problem. CEO Blue Jeans jest z zawodu prawnikiem i przygotował piękną odpowiedź, którą powinniście sobie przeczytać. Tak, jest długa. Dobra szkoła ucierania nosa ludziom, którzy myślą, że sama groźba starczy abyśmy się posikali ze strachu.

After graduating from the University of Pennsylvania Law School in 1985, I spent nineteen years in litigation practice, with a focus upon federal litigation involving large damages and complex issues. My first seven years were spent primarily on the defense side, where I developed an intense frustration with insurance carriers who would settle meritless claims for nuisance value when the better long-term view would have been to fight against vexatious litigation as a matter of principle. In plaintiffs’ practice, likewise, I was always a strong advocate of standing upon principle and taking cases all the way to judgment, even when substantial offers of settlement were on the table. I am “uncompromising” in the most literal sense of the word. If Monster Cable proceeds with litigation against me I will pursue the same merits-driven approach; I do not compromise with bullies and I would rather spend fifty thousand dollars on defense than give you a dollar of unmerited settlement funds. As for signing a licensing agreement for intellectual property which I have not infringed: that will not happen, under any circumstances, whether it makes economic sense or not.