Béton brut

Bolesny upadek z drabiny do wiaderka wody: żart, który nie jest śmieszny

2008-04-10

W tym wymiarze i na tej planecie jest kilka pewników:

  1. Kromka spada zawsze posmarowaną stroną na brudną podłogę 2.

    Długość nosa pomaga kobiecie ocenić długość męskiego członka (a nacjonalistom poziom zażydzenia) 3.

    Wiedźmy pływają po wodzie razem z bardzo małymi kamieniami 4.

    Humor jest wyznacznikiem inteligencji

Skupmy się na punkcie czwartym. Ludzie zabawni wydają się inteligentniejsi. Człowiek, który ciągle suszy zęby i wywołuje ten sam efekt u ludzi dookoła, nie może być głupcem. Przecież żeby nas zadowolić potrzeba wysublimowanego i celnego żartu — Benny Hilla lub Jasia Fasoli. Nie śmiejemy się z byle czego. Nikt nie zdaje sobie sprawy jak wiele pracy wymaga bycie zabawnym.

Śmiesznym być to praca, jak każda inna. To godziny spędzone nad pustym edytorem i wewnętrzne dialogi: “Paris Hilton — Banan. Paris Hilton — Banan” z których wiele nie przełoży się na nic zabawnego. Zapamiętajcie sobie: w byciu zabawnym nie ma nic zabawnego! Ludziom się wydaje, że wystarczy napisać dowolną bzdurę, okrasić imionami, które komuś coś mówią i już jest żart.

Bywając czasem na występach komików muszę walczyć z wewnętrznym rozdarciem. Czy — niemrawo klaskając — zachęcać faceta z tacą pełną ciasta i czerwonym nosem do wytężonej pracy nad swoim żartem, który jest słaby, czy też powiedzieć mu, żeby rozważył karierę księgowego. Bo niby kim ja jestem, żeby niszczyć marzenia? No, tylko odbiorcą.

Boje się, że śmiech w blogosferze jest zaraźliwy. Podobnie jak AIDS można się nim zarazić przez stosunek analny z niepewnym partnerem.

22pieduring.jpg