Béton brut

Commodore USA

2011-04-07

Zróbcie prosty eksperyment. Weźcie gazetę codzienną (dowolnej opcji) i przeczytajcie artykuł o czymś, na czym się dobrze znacie. Niezłe bzdury, co? Tak to działa. Teksty dla ogółu pisze się ogólnie. Czasem trzeba mieć szczęście i posiadać informacje z pierwszej ręki żeby widzieć dalej i lepiej. Akurat takie posiadam. 1

Nie, nie będzie o polityce. Będzie o „nowym” komputerze firmy Commodore USA, o którym wiadomości płynęły wczoraj w nerdwebie. x86 na Atomie w obudowie C64. Wiele z tych informacji było pozytywno-naiwnych, a wynikało to nie tylko z nostalgii, ale i z braku zrozumienia „co się stało z Komodore jak przestała grać Nirvana”. Pomyślałem, że potrzeba kogoś, kto powie „well, actually”.

Po pierwsze Commodore USA nie ma absolutnie nic wspólnego ze znanym wam potentatem z lat osiemdziesiątych. Firmę założył (przed otrzymaniem licencji na nazwę) Barry Altman, właściciel sklepu meblowego. Po zakupieniu domeny (jak w młodej kapeli: mamy już nazwę, ksywki i groupies, teraz czas nauczyć się grać) rzucił kilka informacji na forum amigowym. Pierwszy rzut oka i od razu wyglądało na ściemę. Strona była amatorska, pełniący obowiązki CEO nie odpowiadał na moje pytania dotyczące uzyskanej licencji, treść promocyjna została skopiowana ze strony Apple (podstrona z Makiem Mini), obrazki pozyskano z images.google.com i co najgorsze, były one pozbawione podpisów autorów. Oczywiście nie otrzymaliśmy odpowiedzi. CEO opuścił scenę i do dalszej walki wynajął jednego z forumowiczów nadając mu tytuł CTO. Nowy CTO się oczywiście do tego nie nadawał, ale został kupiony fajnym tytułem i ruszył do walki.

Tu wyjdziemy na chwilę z amigowo-commodorowskiego światka. Thom Holwerda napisał na OSNews krótki tekst o nowym CUSA i licencjach. Całkiem negatywny, ale na faktach. 3, 2, 1: POZEW. Tak, Barry przysłał pismo.

Które, jak się okazało, było marną copy-pastą z Internetsu. Tak to jest jak kopiujesz tekst i nie usuwasz metadanych, ziom.

Potem CUSA się trochę uspokoiło, Barry podobno znalazł inwestora (mają reklamy na płytach DVD/BR z Tronem), przestali jumać teksty i obrazki. Co nie znaczy, że powinieneś rozważać zakup tego komputera. A przynajmniej nie w drodze przedpłaty. Jeżeli jesteś na serio zainteresowany: poczekaj. Poczekaj na normalną sprzedaż, poczekaj na recenzje. CUSA nie posiada (a przynajmniej nie ujawniło mi mimo wielokrotnych pytań) ludzi, którzy mają zajmować się „komodoryzacją” swoich produktów z Linuksem.

CUSA posiada także licencje na komputery „Amiga” 2.

Zdjęcie na licencji CC, David Carter.

  1. DZIENNIKARSTWO OBYWATELSKIE, OEMDZI
  2. to już historia na inną okazję