Archiwum | emil@fuse.pl

Czarnobyl

Każde pokolenie ma swoją muzykę, swoje kino, swój styl ubioru. Niektóre mają nawet własne katastrofy. Mam „przyjemność” być członkiem klubu, który z rozżaleniem wspomina ten dzień, w którym pani pielęgniarka karmiła nas płynem Lugola. Dzień awarii w elektrowni atomowej w Czarnobylu, najfajniejszej — bo futurystycznej — katastrofy ostatnich lat. Żadne tam powodzie, czy wybuchy trotylu. Radiacja, jak w komiksach.

Dziś Czarnobyl jest miejscem pielgrzymek ludzi, którzy chcą nacieszyć oko rozkładem. I nie potępiam tego. Człowiek żyjący w świecie, gdzie większość jego wyborów zawiera się między „serek z kulturami bakterii żeby się dobrze robiło kupę” czy „serek z mleka hipsterskiego ssaka” ma prawo chcieć zobaczyć jak będzie wyglądał świat kiedy to wszystko wreszcie pierdolnie.

„Bo pierdolnąć musi!” — myśli do siebie człowiek, jedząc kozi ser.

Zapraszam was na krótki wypad voyeurystyczny. 1 Nie musicie nawet przykładać oka do dziurki od klucza: dostarczamy wam porno–zniszczenie w ładnych plikach kropka jpg.

DSCN0200

DSCN0215

DSCN0235

DSCN0266

DSCN0300

DSCN0329

DSCN0425

DSCN0468

DSCN0478

DSCN0535

DSCN0542

DSCN0567

DSCN0477

DSCN0678

DSCN0723

DSCN0760

DSCN0788

konsola

zawory

misie

widok_na_las

karuzela

dalekopis

okno_na_swiat

ciezarowka

dokumenty

samochodziki

DSCN0199

Autorzy

Chciałbym podziękować autorom fotografii za udostępnienie mi ich na potrzeby tej notki. Autorami zdjęć są:

Lubisz rozpad? Możesz zerknąć na jeszcze jedną moją notkę o podobnym temacie.

  1. Nadal nie jestem pewien, że to jest wyraz.