Béton brut

EC1

2009-10-05

Kiedy widziałem jak przed bramą ustawia się coraz więcej i więcej ludzi, pomyślałem do siebie: “Oto cholernie oddani artyści i amatorzy. Jest sobota, jest ósma ileśtam, jest zimno i będzie zimno przez kilka następnych godzin w nieogrzewanych salach zakładu ciepłowniczego. A oni i tak stoją i czekają”. Potem przypomniałem sobie o darmowym bufecie, darmowej whisky i sytuacji ekonomicznej Łodzi, oraz że sam tam jestem, bez aparatu. Zagryzając bułkę, pojąłem trochę ich motywy.

Trzeciego października roku 2009 firma Allegro wpuściło nas do opuszczonych budynków Elektrociepłowni 1 w Łodzi. Była to druga część cyklicznej imprezy o wszystko mówiącej nazwie “Pleneria“.

Nie jestem fotografem i nigdy nie będę. Moja idiot-kamera zepsuła się tego lata, pozbawiając mnie możliwości wyrażania się na Naszej Klasie przez zachody słońca i jelenie na rykowisku. Na Plenerię uzbroiłem się więc w paczkę papierosów, notatnik i świetne samopoczucie.

Mam słabość do wielkich hal pachnących smarem, przełączników, zaworów, styczników i przewodów w oplocie o grubości łydki. Chodziłem więc za grupką przyjaciół i z rozmarzeniem przypominałem sobie pracę i praktyki wśród warkotu silników, bluźnierstw przełożonych oraz kawę Inka. Nieuważna osoba (najczęściej [Piotr](http://piotrpotera.eu[/ref] mogła nadziać się na mnie, gdy przeglądam rozrzucone na biurku magazyniera, który wyszedł na piętnastoletnią przerwę papierosową, bezpieczniki topikowe. Musiał wtedy wysłuchać, jak działają, o zagrożeniach pożarowych i najsłabszym punkcie w obwodzie.

Ciągnie wilka do lasu, a elektryka do szeregu transformatorów, jeśli nie zdjął metalowych rzeczy, jak radziła tabliczka.

Gracze chodzący po budynku bez problemu odkryliby elementy scenografii ze znanych tytułów. Dwa narzuciły nam się od razu. Half-Life 2 i Left4Dead. Stojąc na jednej z ramp czekaliśmy chwilę na Ojca Gregory’ego, który zrzuci nam strzelbę. Niestety, nadzieje były płonne.

Jest coś w takich wielkich, opuszczonych budynkach. Ludzie automatycznie zniżają głos i chodzą powoli. Czujesz, że naruszasz spokój martwych maszyn. Wszędzie leżą dowody byłego życia pompy, wyprute flaki stacji przekaźnikowych, wióry po nieistniejących już tokarkach.

Spacerując i zaglądając w różne miejsca znaleźliśmy ketchup, majonez, butelkę wody mineralnej dopitej tylko do połowy, tani kryminał z serii “Ewa zgłasza się”, ukryte w jednej z szafek butelki po wódce różnej jakości, magazyn dla mężczyzn “Pan”, zakłady przyjmowane na mecz reprezentacji Polski zapisane kredą na szafce i jogurt, którego termin ważności skończył się wraz ze śmiercą Stalina.

Uderzyła mnie jeszcze jedna rzecz. Każdego, kto wpisuje sobie na wizytówce “juzability ekspert”, powinno się przegonić po tych miejscach i pokazać, co znaczy to słowo. Bo nie chodzi o to, żeby wyglądało jak produkt Apple, nie chodzi o to, żeby użyć dobrej czcionki i obecnie modnej wtyczki do jQuery. “Juzability” to coś, czego samozwańczy eksperci mogliby się nauczyć od ludzi projektujących taką fabrykę.

Kolory pozwalające stwierdzić, która gałka kontroluje którą maszynę, przełączniki, których nie wciśniesz przez przypadek, jasne opisy, UI konsolety odpowiada fizycznemu rozkładowi instalacji elektrycznej. Zero efekciarstwa.

Czas na sedno tego wypadu. Zdjęcia porwane autorom przy użyciu przemocy. Znaczy, że nie mogli niczego poprawić w PS-ie.

(Wyjątkowo, ze względu na liczbę obrazków, notatka została podzielona na dwie części. Zdjęcia dostępne po kliknięciu “read more”, “dalej” czy jak tam Wasz klient RSS to wyświetla.)

Picture
004

Picture
007

Picture
044

Picture
060

_MG_8105

Picture
068

Picture
070

_MG_8143

Picture
095

Picture
110

Picture
122

_MG_8131

Picture
136

Picture
142

Picture
166

Picture
192

_MG_8126

IMG_2812_O

IMG_2776_O

_MG_8100

IMG_2758_O

IMG_2724_O

IMG_2709_O

IMG_2661_O

IMG_2611_O

IMG_2603_O

_MG_8076

Dziękuję Eri, Irze Potera, Aleksandrze Korszuń, Stanisławowi Osińskiemu i Marcinowi Staniszewskiemu za udostępnienie fotografii.