Béton brut

GA*ERIA *NIX-ów

2008-11-26

Ludzie zarzucają mi brak kultury. Do teatru chodzę raz na rok, muzyki klasycznej nie słucham, prócz chwil gdy jakiś dresik ma takową jako dzwonek w komórce. Kino ambitne mnie męczy, a popularne męczy mocniej. Ostatnio przestałem nawet czytać, bo muszę używać terminów w pracy jako zakładki już po dwóch-trzech stronach.

Galerie też omijam szerokim łukiem, chyba że to galeria alkoholi. Sztuka współczesna do mnie nie przemawia, naturaliści przegrywają z aparatem za 300 PLN, rubensowskie baby stołują się w tych samych knajpach co ja. Postanowiłem otworzyć własną galerię, w której sztuka (“a co to jest sztuka?”) daje się łatwo zrozumieć.

Galeria → kierunek zwiedzania

emil@jamaica:\~\$

Debian Sarge/Ubuntu

emil@linux-wtco:\~>

OpenSuSE 11

%

FreeBSD 7.x

mac:\~ emil\$

OS X 10.5.3

[emil@zkdp \~]\$

PLD 2.0 Ac

-bash-3.2\$

OpenBSD 4.4

C:\

Windows XP

Słowo od krytyka

Jak mogą Państwo zauważyć systemy z rodziny BSD podeszły do zagadnienia znaku zachęty w sposób minimalistyczny. W OpenBSD twórca pokazuje nam, że podstawą wartością pozwalającą nam interpretować sztukę jest wolność. Wolność zapoznania się z możliwościami zmiennej środowiskowej PS1.

Z kolei FreeBSD wprowadza do swojej sztuki dualizm. Jest tylko czarne i białe. Proste, ostre podziały. Jesteś rootem lub nikim. (ludzie będący nikim oznaczeni są znakiem procenta. To od poziomu alkoholu we krwi)

Niedaleki krewny systemów BSD, OS X (FreeBSD przespało się z kuzynką) jest ulubionym OSem buntowniczych nastolatków z wysokim kieszonkowym, wspomaganych Photoshopem fotografów i homoseksualistów. Znak zachęty OS X pokazuje nam całą prawdę. Nie ważne kim jesteś, ważne co masz. A jak pierwszą rzeczą w prompcie jest ‘mac’, to jesteś kimś.

PLD jest polskie. Polskość PLD widać od razu. Zwróćcie uwagę — użytkownik zamknął się w własnej przestrzeni i jest nieufny. Prawdopodobne skłonności do ksenofobii.

Między dziełami wyprodukowanymi przez debianistów i twórców OpenSuSE nie ma wielkiej różnicy. Należy zwrócić uwagę, że końcówka znaku zachęty w SuSE przedstawia szalenie radosną twarz ze złamanym nosem. Wyraża ona zadowolenie z dolarów, które wpłynęły na konto Novella za współżycie z Microsoftem. Złamany nos jest efektem współżycia. Chyba nikogo nie dziwi, że MS jest fanem BDSM? Debian i Ubuntu mają nietęgą minę. Debian ma ku temu powody, obchodzić urodziny co cztery lata to nie jest specjalna frajda. Ubuntu obchodzi urodziny co pół roku, ale też nie ma podstaw do radości. Cierpi na ciężką odmianę alzhaimera. Czym szybciej stukają mu lata, tym wolniej się porusza. Złamany nos to efekt chuligańskiej młodości.

Prompt systemu Windows? Autyzm twórcy jest aż nazbyt widoczny. Z dzieła zieje mrokiem i kompletnym niezrozumieniem otaczającego świata. Ponawiane co kilka lat próby samobójcze są cichym krzykiem, którego nie da się wyrazić przez prosty znak zachęty.