Béton brut

Impreza w stanie superpozycji

2008-11-23

Znacie ten eksperyment z kotem Schrödingera? To bardzo zręcznie pomyślane dręczenie zwierząt w imię nauki. Co ja Wam będę tłumaczył, facet nazywa się Schrödinger. Od razu wiadomo, że to germański, kurwa, oprawca. W każdym razie sedno doświadczenia polega na zamknięciu kota, trucizny i czegoś, co jest promieniotwórcze. Jakiś sprytny mechanizm w równych odstępach emituje radioaktywną cząstkę, która podlegnie lub nie podlegnie rozpadowi, co zarejestruje licznik Geigera-Müllera lub nie.

Co otruje kota. Lub nie.

Cały umysłowy wygibas polega na tym, że zanim otworzymy pudełko nie wiemy, czy kot jest oddał ducha, czy też będzie mógł Wam jeszcze zjeść ozdobne roślinki (chyba, że ustało drapanie — do doświadczenia potrzeba osób lekko przygłuchych lub z słuchawkami). Póki tego nie stwierdzimy kot jest jednocześnie żywy i martwy. To właśnie ta superpozycja.

Identyczny eksperyment przeprowadzam często na sobie. Dziś, włócząc się po mieście w poszukiwaniu wrażeń i ciepłego kąta postanowiłem zajść do Znanej Knajpy. Bo jest plakat. Ja pytam przy drzwiach, czy to plakat, który zapowiada dzisiejszą imprezę. Otrzymuję odpowiedź, że tak, że zapraszamy. Zaprosili mnie więc idę. Zaprosili, ale nie tak, jak przywykłem — chcieli pieniędzy. Zastanowiłem się. Plakat mówił, że będzie funk i reggae. Reggae i funk bardzo mi odpowiadają, bo piętro wyżej leży śnieg i rzadko jeżdżą taksówki. Płacę więc za bilet, a mogę, bo choć klienci mi nie zapłacili (pozdrawiam) to i ja nie zapłaciłem ZUS-u. Otwieram pudełko z kotem.

Kot znów jest martwy. Nie, on już przekroczył stan, w którym określamy coś zdaniem “Twój kotek nie żyje”. Było bliżej “Truchło sierściucha żrą larwy od tygodnia. Fiesta i piñata z wątroby”

Na imprezie grano takie standardy funkowe jak Eurorythimcs (nie mam zamiaru sprawdzać czy nie zrobiłem błędu) i zupełnie znane jamajskie klimaty (reggae massive, mon!) jak MC Hammer. Sześć ciastek, jedno piwo, ja pierdolę — wychodzę.

Statystycznie rzecz biorąc, jeśli chodzi o tą konkretną knajpę, mój kot jest posmarowany masłem i spada zawsze łapami do góry. Nie wiem tylko ile razy jeszcze dam się nabrać.