Béton brut

Incitatus

2009-12-17

Przenosimy się do studia telewizyjnego, gdzie wywiadu udzieli nowa gwiazda polskiej sceny politycznej, poseł Breja. Oddajemy głos redaktorowi prowadzącemu wywiad.

  • Pani Pośle, wystosował Pan interpelację w której padł postulat delegalizacji ciemnych miejsc. Jak stwierdził Pan w podsumowaniu, ciemne miejsca służą ludziom do popełniania gwałtów, morderstw i rozbojów. Są siedliskiem zepsucia i moralnego upadku. Padło też stwierdzenie, że nastoletnie prostytutki robią tam laskę za karty-zdrapki służące uzupełnianiu konta na telefonach komórkowych i że najlepiej idą te po pięćdziesiąt złotych. Moje pierwsze pytanie jest więc takie: skąd tak dokładne informacje?

  • Pani Redaktor, czasami człowiek musi się spuścić między obradami. Moje informacje pochodzą więc z pewnego źródła za sklepem spożywczym Żabka.

  • Rozumiem. Wywołał Pan swoją interpelacją ogólną dyskusję. Fora fanów hodowli pieczarek i fora fotograficzne pełne są ludzi, którzy twierdzą, że nie całkiem rozumie Pan skutki swojej interwencji poselskiej. Jeden z uczestników stwierdził, że, cytuję, “bym zajebał go w ten pusty baniak, to by mu oczy wpadły do gardła”. W artykule, który po tych wydarzeniach ukazał się w ogólnopolskiej gazecie, powiedział Pan, że grzybiarze do spółki z ludźmi, którzy mają ciemne sypialnie, wydali na Pana wyrok śmierci. Czy może Pan to jakoś skomentować?

  • Proszę Pani, ja się oczywiście na niczym nie znam. Próbujemy z kolegami w sejmie przepchnąć najbardziej medialne i populistyczne ustawy, które pozwolą nam dobrze wypaść w oczach niewyedukowanej tłuszczy. To głosami ludzi, którzy reagują na monosylaby i hymny, wygrywamy wybory. Gdybym ja się na czymś znał i mógłbym się z tego utrzymać. to jak Pani myśli, byłbym posłem? Oczywiście, że nie. Robiłbym coś pożytecznego. Sam problem ciemnych miejsc wydawał mi się tematem na tyle dobrze rezonującym ze zwykłym czytelnikiem Faktu, że bez rozważania jakichkolwiek za i przeciw ogłosiłem swoje stanowisko. Nie jest mi przykro, nie mam też zamiaru odszczekiwać niczego.

  • Jest Pan politykiem partii liberalnej, która niosła na sztandarach hasła normalności. Czy wyborcy mogą się czuć oszukani?

  • Wyborcy to tylko słowo zastępcze na oszukani. Pamięta Pani taką gromadę różnych kanap politycznych z fałszywym premierem? Albo tę lewicową partię, która przed hierarchami kościoła rzymskiego była zawsze na kolanach, z otwartymi ustami i zamkniętymi oczami? Ci, po lewicowcach, byli tak antypatyczni, że mogliśmy startować z hasłem “Wyjebać tamtych” i wygralibyśmy w cuglach.

  • Dziękujemy za wywiad. Jakieś ostatnie słowa do widzów?

  • Jebcie się, smarki.

W następnym odcinku programu “Wywiad pod wpływem serum prawdy” zapytamy użytkowników Internetu o ich ulubione strony.

Piotr “Vagla” Waglowski o tym samym, na serio.