Archiwum | emil@fuse.pl

Democamp, część zero: podróż

Czym różni się pociąg relacji Łódź → Bielsko-biała od statku? Na statku mamy lepsze widoki, pociąg mocniej kołysze. Na całe szczęście prawie całą drogę mam zasięg iPlusa i mogę sobie klikać pracę i czytać RSS-y.

Czasem myślę nad dołożeniem jeszcze jednej baterii zamiast napędu DVD. Nie pamiętam, kiedy coś z nim zrobiłem (zbieranie kurzu się nie liczy), a 8h biegać bez kabelka musi być fajnie. Nie żebym marudził na 4h które teraz dostaje od mojego ThinkPada.

No nic, minąłem Częstochowę, czas zacząć się zastanawiać jak rozpoznać BB Centralny i co powiedzieć panu od PKS-u (‘Democamp - rachciachciach - dobry - człowieku - silwuple‘ — może zadziałać, nie każdy ma jednak charakter Niani Ogg)


Szczyrk, ognisko i IT [Democamp 2008]

Ostatnie dni czerwca przyniosą nam dwa warte odnotowania wydarzenia: Polacy niepłacący ZUS-u rozpoczną wakacje, Polacy płacący ZUS będą mieli okazje osłodzić sobie ten fakt (tygodniowe wakacje i comiesięczny ZUS) wybierając się do Szczyrku.

Grupa odpowiedzialna za organizację poznańskiego Barcampu zapragnęła  aktywności na świeżym powietrzu i ogniska, wpadli więc na pomysł przygotowania takiego spotkania, które realizuje wyżej wymienione cele, gdzieś w piękniejszych rejonach Polski, dorzucenia paru gadających głów i nazwania tego *camp.

  • Panie kierowniku, czy mogę jechać na tę konferencję? Ma wszystkie słowa kluczowe, nawet łebdwazero. Bardzo tanio, pięćdziesiąt polskich nowych złotych. Zawsze Pan mówi, że stawiamy na aktywnych, szukających wiedzy pracowników!”

  • Dobrze, proszę jechać. Po konferencji proszę zdać krótkie sprawozdanie na firmową listę dyskusyjną.”

(Aaa… aalle… jak się ppisze ‘pijjacka czka… czka… czkawka?)

Jeżeli masz naiwnego kierownika lub po prostu robisz tak niewiele, że nikt nie zauważy Twojego dwudniowego zniknięcia, to pakuj się i jedź na Democamp. Odbędzie się on 24-25 czerwca, prócz oczywistych atrakcji, tj. słuchanie wykładów, jedzenie, sen, ognisko i spacer, będzie można spróbować swoich sił w turnieju Pétanque. Nie, nie wiem, co to jest. Tak, mam zamiar spróbować. 1

Na koniec chciałbym ostrzec, że na prośbę Adama Zygadlewicza mam też coś powiedzieć do mikrofonu. 2 Na razie jeszcze za bardzo nie wiem o czym, ale pewnie o komunikacji i brzydkich wyrazach.

  1. Prawdopodobnie zabiorę też strój bramkarski, jak ktoś chce pobawić się w “Polacy przegrywają Euro2008, to ja jestem jak najbardziej za
  2. Z Dobrze Poinformowanych Źródeł wiem, że sensowni mówcy się wykruszyli, a jak się nie ma co się lubi…

Blip: prywatne wiadomości i odwiedziający

Po Blipaferze 1

Przed chwilą wróciłem do domu i zauważyłem ikonkę, której nie było gdy wychodziłem z biura. Jej zastosowanie jest oczywiste: pozwala zaznaczyć, że wiadomość którą wyślemy, będzie widoczna tylko dla nas i odbiorcy.

Brakuje mi tylko opcji w ustawieniach pozwalającej zdefiniować domyślne zachowanie. W tej chwili wszystkie wiadomości wychodzą jako prywatne i musimy je ustawić jako publiczne. Oczywiście dla użytkowników klawiatury/komunikatorów dodano odpowiedni tag — >> — dzięki niemu nasza wiadomość od razu staje się prywatna.

Z dodatkowych zmian: poprawiono obsługę tagów ([więcej na Bliplogu](http://www.bliplog.pl/tagi-poprawione/115 oraz wprowadzono podgląd ludzi odwiedzających kokpit. Bez wątpienia to kolejny ficzer-szpiegula, który wywoła piekło (przepraszam, #blipafera.ę) — na szczęście można go już teraz wyłączyć i podglądać te wszystkie piękne kobiety bez zostawiania śladów.

  1. Blipscan, Nieblipowy blip o Twitterze, Jest na Blipa “zlecenie” zespół Blipa obiecał dokonać zmian pozwalających użytkownikom na prywatne kierowane wiadomości. Do tej pory wiadomości przesyłane między użytkownikami mogły być obserwowane do pewnego momentu przez kokpit, a później pobrane via API.

Szczęście jako parametr RLIKE

Ktoś potrafi zdefiniować szczęście? Wikipedia mówi, że szczęście to:

Szczęście jest pozytywną emocją, spowodowaną doświadczeniami ocenianymi przez podmiot jako pozytywne. Psychologia wydziela w pojęciu szczęście rozbawienie i zadowolenie.

Cholernie ciężko wyczuć takie szczęście w stringu. Możemy próbować budować sieci neuronowe, posiłkować się zdobyczami nauk związanych z AI, ale nadal nie potrafimy stwierdzić, czy “Ja pierdolę!” to zawołanie rozpaczy, czy skrajnej radości.

W sieci pomagamy sobie uśmieszkami. Jest to jeden ze sposobów wykrywania nerdów — jeżeli ktoś przekrzywia głowę żeby się uśmiechnąć, to jest na najprostszej drodze do kliniki uzależnień. Wczoraj umyśliłem sobie, że przekuję tę wiedzę w coś zabawnego. Tak powstał isBlipHappy(); — barometr nastrojów użytkowników Blipa.

Więc jeszcze raz: klik-klik isBlipHappy(); — jak widać, stereotyp narzekającego Polaka upadł. ;-)

PS. Logo jest fatalne, bo mi grafik uciekł zanim zdążyłem przekazać mu te ekscytującą (darmową) pracę. Nie dostałem pozwolenia na użycie loga Blipa, gdyż czynnik decyzyjny jest chwilowo offline. Jeżeli czynniki decyzyjne są niezadowolone, natychmiast dokonam podmianki.


A jednak się kręci

Wydano nowego Firefoksa. Twitter pada na pysk. Blogerzy przerzucają się z krawaciarzami o to, czy impreza była koszerna, czy kanapa (po 30K PLN za sztukę) dość wygodna i co z tego wynka. Kupiłem trzy płyty, dwie muzyczne i jedną grę. Płyty nie chciały zaskoczyć w komputerze coby ich nie piracić, a gra, którą aktywuje się przez sieć nie daje się aktywować. Bo klucz jest użyty. Nie ma z kim o tym porozmawiać. Kupujcie oryginały, zabawa dla całej rodziny.

Polacy odpadli z Euro. Odpadli koncertowo, pokazują nonkonformistyczne podejście do dyscypliny, którą uprawiają. Mogą wystąpić w reklamach środków zabijających smród potu, bo prawie nik się nie zmęczył na tyle, by cuchnąć.

Dolar leci na łeb, Thunderbird nie obsługuje lokalnych skrzynek pocztowych, mam wezwanie z Urzędu Skarbowego, na imprezie ogolono mnie na łyso. AmigaOS nadal nie jest najpopularniejszym systemem na świecie. Fotografia umiera. Pornografia trzyma się dobrze. Fajki drożeją, ale już prawie nie palę (wrzućmy to na kupkę tragedii), Orange wystawia faktury, nie chcąc przyjmować ode mnie rozliczeń za połączenia z ludźmi, których mam szczerze dość.

Większość projektów, na które się cieszę, nie wychodzi poza fazę “Mam taki pomysł”, wszystkie projekty, których nie znoszę są w fazie “czemu to jeszcze nie gotowe”. Skończyły się worki na śmieci i płyn do kąpieli — “O zapachu szyszek”. Mój nowy LCD ma już dwa piksele świecące na niebiesko. Kupiłem Maka i chyba zaczynam rozglądać się za facetami.

Świat jest pełen rzeczy. Mało kto jednak zauważa, jak bezsensowne są te nasze małe wojny prowadzone z cieknącym kranem, otyłością, odsetkami od kredytu i setkami na stole. Machamy tak łapami przez sześćdziesiąt lat i zakopują Nas w małym, drewnianym pudełku, a ZUS — jak szeryf z taniego westernu — wypłaca za naszą głowę cztery tysiące nowych polskich złotych dla zabójców, którymi tak często okazują się najbliźsi.

Łazimy, kupujemy, wydalamy, kopulujemy, znikamy, a świat kręci się dalej.

Tak wygląda Wensu na tle Słońca.

Wasz jutrzejszy commit, design i muzyka nie doskoczy nawet do kolan zajebistości Wszechświata. Trzeba się nauczyć z tym żyć.


Galaktyka repozytorium

Gdybyś chciał prześledzić narodziny, wzrost i momenty letargu projektu o otwartym źródle, to od czego byś zaczął? Zwykle jest jeden punkt, w którym możemy prześledzić całą historię kodu — repozytorium. Michael Ogawa wpadł na wspaniały pomysł wizualizacji życia projektu w oparciu o zmiany kodu.

Małe, kolorowe punkciki ganiają po ekranie. Obok nich pojawiają się nazwy użytkowników wprowadzających poprawkę. Code is poetry.

Python

PostgreSQL

Apache

[via 2mind]


Postępowcy w katolickim kraju

Kupujemy mieszkanie dla siostry. Jest z tym trochę biegania i dzwonienia. Ponieważ nie ufam jej w kwestii papierkologii muszę czasem dzwonić drugi raz i potwierdzić zebrane przez nią informacje. Ostatnio nie potrafiła mi odpowiedzieć jakie firmowe papiery mam dostarczyć do banku, więc wybrałem numer z wizytówki.

Dryń, dryń.

  • Dzień dobry. Nazywam się Emil Oppeln-Bronikowski i dzwonię w sprawie kredytu mieszkaniowego. Rozmawiała Pani ostatnio z moją siostrą, Anną.”

  • A, tak. Dzień dobry. W czym mogę pomóc?”

  • Mogłaby mi Pani powiedzieć jakie papiery muszę dodać do wniosku kredytowego?”

  • Czy są Państwo małżeństwem?”

  • Słucham? Przecież powiedziałem, siostrą!”

  • Czyli nie?”

  • …”

Zgnilizna moralna przy tych telefonach siedzi, normalnie!


Nigdy nie spałam z użytkownikiem PC

A kto by Cię chciał, idiotko? :-)


Znajdę Cię, /usr/bin/find! Znajdę Cię.

Jakie system lubisz najbardziej i dlaczego UNIX?” 1

Ze wszystkich systemów najbardziej lubię systemy UNIX-owe. W dzisiejszej pracy domowej odpowiem dlaczego. Takie systemy składają się z kernela, który jest duży i z małych plików, które są tekstem lub programami. Te małe programy są dlatego małe, gdyż robią jedną rzecz — czasem dobrze. Programy te moża łączyć rurami. Rura do łączenia wygląda tak: |.

Bardzo lubię taki program /usr/bin/find. Program ten znajduje pliki i katalogi. Może też zrobić coś z nimi, jak już je znajdzie. Program obsługuje się bardzo łatwo, dlatego jest taki prosty.

Żeby zobaczyć wszystkie pliki w katalogu wystarczy napisać:

emil@heroina:\~\$ find .

To nie jest bardzo użyteczne. Bardziej fajnie będzie, gdy wyszukamy pliku po kawałku nazwy. Żeby to zrobić, trzeba napisać takie coś:

emil@heroina:\~\$ find . -name “Vespa”
 ./Music/Vespa

Możemy dodatkowo szukać plików, lub katalogów — zależnie od tego co chcemy znaleźć: plik lub katalog. Do tego służy -type. Jak wpiszemy “f” to będzie szukał plików, a jak “d” to directorów (zwanych folderami (zwanych katalogami (zwanych szufladami). Napiszę teraz jak znaleźć pliki mp3, ale tylko takie, co mają w nazwie “ska” i mają więcej niż 4MiB.

emil@heroina:\~\$ find . -iname “*ska*” -type f -size +4M

./Music/podworkowi_chuligani/03-podworkowi_chuligani-ska_ska_ska.mp3
./Music/Cala_Gora_Barwnikow/11-cala_gora_barwnikow-skavenir.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track6.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track10.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track8.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track4.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track5.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track2.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track3.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track7.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track9.mp3
./Music/Skapoint - Skapoint/Skapoint - track1.mp3
./Music/oldies/la ruda salska - roots ska goods.mp3
./Music/Polemic - Do ska pre malibu/13 Doska.mp3
./Music/Polemic - Do ska pre malibu/07 Skank.mp3
./Music/Polemic - Do ska pre malibu/03 Do SKA!.mp3

Przełącznik -name od -iname różni się tym, że jeden widzi duże litery, a drugi niebardzo. Ten z ‘i’ niebardzo. Przełącznik -size pozwala nam określić jaki rozmiar powinien mieć plik. Cyferki można podawać jako małe (c), średnie (k), duże (M) i zajebiście wielkie (G).

Ale to nie wszystko! Bo find umie też z tymi plikami coś zrobić. Jednym z coś zrobić jest -delete. Służy on do kasowania znalezionych plików. Jak mamy taki edytor, co z uporem maniaka dodaje nam pliki z tyldą na końcu, to my możemy szybko je skasować.

find . -name “*\~” -delete

Jak jesteśmy leniwi i potrzebujemy lufy przy skroni, żeby cokolwiek zrobić, to możemy sobie napisać

find . -atime +3 -delete

I to nam po prostu skasuje każdy plik, cośmy go nie otworzyli przez trzy dni. Świetne dla doktorantów. Jak mamy koleżankę, a ta koleżanka ma UNIX-a (tak, jest to sytuacja hipotetyczna), i chcemy jej ukraść wszystkie zdjęcia (w nadziei na) to możemy napisać takie coś.

find \~ -type f -name “*.jpg” -exec cp {} /media/kradziej \;

Bo przełącznik -exec pozwala nam wykonywać zewnętrzne rozkazy na liście plików znalezionych.

Możemy je kasować, dodawać, odpalać z nimi GIMP-a, no po prostu wszystko, co nam wpadnie do głowy.

Manual programu /usr/bin/find bardzo mi się podobał. Z manuala dowiedziałem się bardzo dużo ciekawych rzeczy. Wielu nawet nie opisałem, bo jest bardzo gorąco, ale to co opisałem, to się najczęściej używa.

Jak dorosnę chcę zostać nerdem, tak jak mój Ojciec.

  1. W biurze jest bardzo gorąco. Bardzo.

Krótko o dzisiejszym meczu

Czyli internetowa napinka śmieszy mnie bardzo.


Nigdy nie zapomij o meczach na Euro 2008

Postawiłem sobie ambitne zadanie obejrzenia większości meczy tegorocznego Euro. Dlaczego? Odkąd sięgam pamięcią nie udało mi się, z różnych przyczyn, zobaczyć więcej niż 10 meczy turniejowych. Przeszło mi przed nosem kilka klasyków i nie mam zamiaru znów ryzykować.

Ponieważ mecze da się oglądać w sieci (SOPCast, Player ipla 1 ) postanowiłem zaprzęc komputery do ciężkiej pracy polegającej na pamiętaniu za mnie terminów meczy.

Znalazłem na sieci pliczek .ICS zawierający kalendarz ze wszystkimi spotkaniami na Euro. Dzięki temu Wasz iPhone, Blackberry, Google Calendar, Mak, Windows-box czy Linux-box będą wiedziały co się dzieje.

Pobierz plik .ICS z kalendarzem Euro 2008!

Dodatkowo RAFi linkuje do równie ciekawych pliczków dla fanów arkuszy kalkulacyjnych.

  1. który generalnie obsysa — użyjcie go tylko do podpisywania certów DRM, a potem zobaczcie z jakim streamem się łączy i wklepcie go do WMP — działa dużo lepiej

Po Boatcamp #2

Zakończyła się druga z imprez, mam nadzieję — cyklicznych, pod szyldem Boatcamp. Były trzy profesjonalne prezentacje i moja. Atmosfera ciepła i luźna, duża część osób (na moje oko) zaliczyła rewizytę, więc chyba zaczyna coś klikać w łódzkiej branży ajti. Afterparty krótkie, ale ostatecznie jest (był) wtorek.

Dziękuję wszystkim za wizytę: w imieniu swoim i organizatorów. Mam nadzieję, że powakacyjny Boatcamp będzie jeszcze lepszy, piwo jeszcze zimniejsze, a pytania jeszcze bardziej załamujące występujących.

Byłyby zdjęcia, ale thungsformatował kartę pamięci w aparacie Artiego (dzięki czemu nie mam fotek z mikrofonem, bardzo dobrze;)

Oto co powstało z jajek, którymi nie chcieliście wyrażać dezaprobaty dla prowadzących! Dzięki. ;->


LastFM i Flickr po drugiej stronie lustra

Komputery przetwarzają dane. Liczą Twój dług wobec banku, kręcą Twoimi pakietami abyś mógł czytać najnowsze wieści ze świata komputerów przetwarzających dane. Czasem — dla frajdy — ktoś bierze dane agregowane przez serwisy społecznościowe i prezentuje je w sposób, którego nie przewidzieli autorzy.

Podczas nocnego klikania znalazłem dwa takie serwisy i chciałem podzielić się odnośnikami.

LastGraph3

Czym jest LastFM nie muszę Wam mówić. Wiadomo, że zbiera on dane na temat słuchanej przez Was muzyki, streamuje muzykę i ma całkiem niezły system pozwalający na odkrywanie nowych twórców. Standardowo mamy dostęp do naszych statystyk, ale nie jest to nic, co może zaspokoić gusta prawdziwego miłośnika śledzenia własnego (lub cudzego) życia.

LastGraph3 dostarcza nam możliwości obserwowania naszych gustów muzycznych w ujęciu globalnym, dla jednego twórcy oraz produkuje z siebie fantastyczny wykres pozwalający śledzić trendy w słuchaniu.

Kiedy czuję się źle zwykle kończę na jakiejś płycie Toma Waitsa. Jak widać na załączonym wykresie cierpię na nieregularny syndrom przedmiesiączkowy. (który ostatnio się zintensyfikował)

Dane na podstawie których zbudowano wykresy można pobrać w XLS i CSV. Absolutnym hitem jest dokładniejsze ujęcie naszych gustów. Ponieważ nie chce mi się opisywać wyglądu to pozwolę sobie odesłać Was do pliku PDF wygenerowanego z LG3 dla mojego profilu.

Wadą LG3 jest czas oczekiwania na wygenerowanie danych. Autorzy serwisu zmienili adres IP i stracili przez to dostęp do specjalnej wersji API pozwalającej na wysyłanie wielu zapytań.

Taggalaxy

Chmurka tagów jest passe.

Powitajcie Galaktykę Tagów Flickra.

Zasada jest prosta jak konstrukcja dowolnego akceleratora cząstek. Wpisujemy początkowy tag i lądujemy w galaktyce, którego centrum jest poszukiwane słowo, a dookoła którego orbitują inne ciała niebieskie — powiązane tagi. Klikając na powiązany tag czynimy go centrum nowej galaktyki, klikając serce galaktyki trafiamy do podglądu zdjęć o odpowiednim tagu. Zupełnie bezużyteczne i fajne.

Uwaga! Klikanie po tagach może uzależnić.

Mam nadzieję, że zmarnujecie choć godzinę tej pięknej, letniej, niedzieli na robieniu rzeczy bezużytecznych przy pomocy waszego wyspecjalizowanego kawałka krzemu w plastiku.


Boatcamp #2

Wielkimi krokami nadchodzi drugi łódzki zlot miłośników Naszej-Klasy i piwa (popularnie zwanych branżą IT) — Boatcamp. Na agendzie znalazły się następujące tematy:

  1. System Information Project - następca uptime-project.net” — prowadzone przez Kamila Porembińskiego, Adama Mirowskiego
  2. Platforma społecznościowa Second Life” — prowadzone przez Pawła Pietrasa i Macieja Szczepańczyka
  3. Gdy cash \< cache”

Odwiedzających Boatcamp muszę jednak uprzedzić, że punkt trzeci będę prowadził ja. Podejmuje się tego wyzwania w ramach wewnętrznego projektu 1 pod wszystko mówiącą nazwą “Rzeczy, na których się nie znam, a które i tak Wam opiszę”. Głównymi punktami wystąpienia będzie wyjaśnienie, dlaczego chodzenie po ZUS-ie w celu uzyskania kwitku jest długim i męczącym procesem oraz kartka z napisem “Emil”.

Jest duża szansa, że będzie to moja wielka kompromitacja. Ostatnie duże wystąpienie zaliczyłem w 2005, na Symphony Demoscene Party w Poznaniu i chyba nie czuję już jak się przemawia. 2 Każdy z ludzi życzących mi szczerej śmierci jest oczywiście zaproszony (lista ludzi życzących mi dobrze byłaby krótka, a jak już mówić, to do niezainteresowanego tłumu, prawda?)

Podsumowując: Łódź, Kino Cytryna, następny wtorek, godzina 19:00. Przyjmuję łapówki w piwie.

  1. wewnętrzny — znaczy, w mojej głowie
  2. Był jeszcze mały event sponsorowany przez BDR, na którym razem z Piotrem Szotkowskim prezentowaliśmy podstawy Linuksa (Shot poprawił mi wymowę katalogu /etc na ‘etsi’. Do tej pory mam czerwone uszy, jak o tym myślę)

TwójNagrobek

Wszyscy wiemy o piractwie, wszyscy wiemy, że YouTube ma obowiązek usuwać treści co do których zgłoszono wątpliwości. Czasem jednak słyszymy o naciskach — głównie politycznych — na operatorów tego popularnego serwisu. Co jakiś czas ktoś chce aby usunąć jakaś niezbyt rozsądna wypowiedź polityka, “szkolenia terrorystów” czy szkółki gitarowe, w których pokazano jak zagrać melodyjkę. To wszystko musi zniknąć. Czy znika? Ile jest “Don’t be Evil” w Google?

Grupa studentów MITzrzeszonych w Free Culture napisała ciekawą aplikację śledzącą usuwany z YouTube materiał. Serwis nazwano YouTomb, a znajdziecie na nim ostatnio usunięte pliki, statystykę zawierającą powody usunięcia. Możemy też, jeżeli bardzo lubimy noise-2-signal, zapisać się na kanał RSS.

Ciekawscy mogą pobrać kod źródłowy dostępny na licencji AGPL 3.


Weezer + Internet Memes =


Boże Ciało. Komuś się pomieszało?

Jest druga trzydzieści pięć w nocy. Wychodzę na balkon po łyk świeżego, zimnego powietrza. Patrzę na blok stojący na wprost mojego. Patrzę i nie dowierzam. Na drugim piętrze mienią się kolory. Tak, to choinka.

Zielone, czerwone, błękitne, żółte.

Chciałem zrobić fotkę, ale mój aparacik nie daje rady.

Jak to możliwe?

  • Mamy do czynienia z takim nonkonformistą, że nawet nie potrafimy go zrozumieć
  • Jaki jest najlepszy prezent na dzień kobiet? Wynieść choinkę.” — ten sam żart w wersji hardokr
  • Ktoś leży martwy od grudnia, a sąsiedzi pobierają za niego świadczenia ZUS-owskie i utrzymują tą śmierdzącą tajemnicę
  • Mam halucynacje od pracy

Jak umrzeć w sposób właściwy

Pamiętacie dziecięce rymowanki-wyliczanki?

Dziesięć bałwanków stało na polanie, dokładnie dziesięć — bałwan przy baławnie”

Znalazłem stronę, na której umieszczono jeszcze jedną wyliczankę, nie tyle dla dzieci, ile o dzieciach. Książeczka w oryginale nazywa się The Gashlycrumb Tinies”, a autorem jej jest Edward Gorey. Można ją nabyć drogą kupna za jedyne dziewięć dolarów + S&P. Idealny prezent dla Twojego szkraba pytającego co się dzieje po śmierci.

Po śmierci, jeśli Twoje imię się rymuje, trafiasz do takiej książeczki, synu”

Klik, klik. How to die in proper way.


PHPMyAdmin spotyka SQLBuddy i jest mu z tego powodu bardzo przykro

PHPMyAdmin jest reprezentantem ruchu ‘dość dobrze’. Jest on dość dobry, dość wygodny, bardzo popularny — ostatecznie okazuje się być czymś pokoju Windows 98, jak się nie ma co się lubi to się lubi, co się ma. Co jakiś czas sprawdzałem czy pojawił się jakiś sensowny konkurent, ale żadna z aplikacji, które wygooglałem nie leżała mi.

Wczoraj pojawiła się nowa zabawka: SQLBuddy. Programik jest darmowy dla zastosowań niekomercyjnych, grube ryby muszą wysupłać \$25. Dzięki rządowi USA z dnia na dzień program staje się coraz tańszy. Po pobraniu i rozpakowaniu archiwum ZIP należy przesunąć katalog gdzieś, gdzie Wasz serwer potrafi je zaserwować. To koniec procedury instalacyjnej: autoryzacja odbywa się po tablicy z uprawnieniami MySQL-a, możemy ją uszczelnić na własną rękę HTTP-AUTH.

Pierwsze wrażenie? Zdecydowanie mniej śmieci na ekranie po zalogowaniu. Po lewej stronie widzimy ‘fałszywy’ listview z którego można wywołać pojedyncze zapytanie, zarządzać użytkownikami i przeglądać listę dostępnych baz danych. Kliknięcie bazy danych rozwija listę dostępnych tabel.

Dzięki zastosowaniu AJAX-a cały interface zachowuje się wyjątkowo żwawo. PHPMyAdmin miał tendencję odświeżania wielkiej ramki z wielką tabelką. Tutaj wszystko doczytuje się dynamicznie.

Słowo o wyglądzie. Interface jest zdecydowanie przemyślany. Widać bardzo mało nadmiarowych informacji, można się skupić na prawdziwej pracy. Widok dostępny po kliknięciu nazwy bazy danych ukazuje nam listę tabel z ilością danych, możliwość skasowania bazy i szybkiego dodania nowej tabeli.

Po kliknięciu na nazwę tabeli przechodzimy do odpowiedniego widoku. Zaczynamy od przeglądu danych. Możemy wybierać jeden lub więcej z wierszy i skasować je lub poddać edycji. Jedną zakładkę dalej mamy możliwość modyfikacji struktury bazy. No i zaczynają się schody.

Edycja wiersza jest rozwiązana dość nieciekawie. Wszystkie dane przedstawione są w zwykłych polach input i mają kompletnie w nosie jaki typ danych edytujesz. Wpisałem w unsigned int ‘aaa’ i przeszło bez problemu (komunikat powiedział, że zapisano, ale nic się nie zmieniło, więc pewnie wyciszają błędne zapytania). Mam tu i tam pole typu enum. Logicznym byłoby użyć drop-down-boksa dla ograniczonej liczby opcji zdeterminowanej przez samą strukturę bazy.

Edycja struktury to osobna rzecz. Ta część jest świetnym przykładem, że wszystkie ajaksowo-dehateemelowe cudaki mogą spowolnić pracę. Mamy tu listę pół, które trzeba kliknąć, aby zmienić ich wartości. Tu zdecydowanie wygrywa PHPMyAdmin. Edytowanie tabeli z wieloma kolumnami może być bólem w tylnej części ciała.

Czy PHPMyAdmin ma się czego bać?

Zalety:

  • Mało kodu, łatwiej znaleźć ewentualne błędy
  • Nie ma konfiguracji, działa od ręki
  • Estetyczny wygląd

Wady:

  • Edycja danych nie zwraca uwagi na nic. Nie otrzymujesz komunikatów o tym, że zapytanie nie podmieniło danych
  • Edycja struktury jest uciążliwa i mocno nieintuicyjna
  • Działa tylko z localhost, można przeedytować plik i zmienić wartość \$host

Tak, też to zauważyliście? Mamy fajny interface, ale funkcjonalnie jesteśmy jeszcze w lesie. Zamiast wysłać im \$25 dostaną list z uwagami. Biorę oczywiście pod uwagę, że to pierwsze wydanie i życzę autorom następnej wersji, które nadgoni braki w funkcjonalności.


Technologiczne cudo trafia wreszcie do Polski

Współobywatele! Nie musicie już dłużej czekać, ślinić się do youtubowych klipów pokazujących obraz waszych marzeń. Dość przeglądania sieci w poszukiwaniu tanich podróbek, wyglądających tylko podobnie, a nie dających tego samego komfortu używania!

Dołączyliśmy wreszcie do tej części kontynentu — lub, nie bójmy się tego powiedzieć! — świata, nie będącej technologicznym zadupiem!

Prosty interface, zwiększona produktywność, styl i marka, która zapewni Wam powodzenie tak w życiu zawodowym jak i seksualnym.

Napisałem tę notkę z czystej miłości do technologii i dlatego, że rozpoznaje momenty przełomowe. Momenty przełomowe to te, które zwiększają mi lans o kilka punktów. Przejdźmy teraz do rzeczy najważniejszej, opisu technologicznego:

Stoły do lagowania 1 i rozkrawania Ocean to profesjonalne rozwiązanie znajdujące zastosowanie w przemyśle odzieżowym, bieliźniarskim, branży meblarskiej, sportowej i innych. Precyzja wykonania, stabilność konstrukcji oraz ilość możliwych opcji wyposażenia, to cechy wyróżniające zestaw Ocean na polskim rynku.
![](http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2008/05/102.png “102”)
Zestaw cechuje się nowoczesną, stabilną konstrukcją, zapewniającą wygodę oraz trwałość użytkowania. Modułowa budowa pozwala dowolnie rozbudować system w zależności od potrzeb, ułatwia też transport i montaż zestawu w krojowni.

Obsługa urządzenia jest niezwykle prosta i może być wykonywana tylko przez jedną osobę. **Podstawowe cechy zestawu i możliwe opcje wyposażenia:** - dowolne długości i dwie szerokości zestawu, - solidna konstrukcja ze stalowych profili, - tory jezdne ze stali ocynkowanej lub chromowej, - regulacja wysokości stołu, - profesjonalny odkrawacz ręczny lub automatyczny, - listwa przytrzymująca materiał, - prowadnik rolkowy odkrawacza, - rolki prasujące rozwijany materiał, - belka obrotowa lagowarki, - dolne półki pomocnicze o grubości 18 mm, - płyta do rozwijania materiału, - kosz do rozwijania materiału, - dodatkowa rura do rozwijania materiału. **W skład podstawowego zestawu wchodzą:** - stół krojczy na stelażu stalowym, - blat obramowany taśmą PCV 2 mm, - lagownica ręczna, - tor jezdny ze stali ocynkowanej, - listwa dociskowa, - odkrawacz automatyczny Long Ocean DYDB-2, - prowadnik rolkowy odkrawacza.
Wreszcie stół krawiecki na miarę naszych potrzeb!
  1. tekst skradziony firmie [Samex](http://samex.com.pl), za pozwoleniem Ważnych Czynników, dziękujemy