Béton brut

Ładny macie lokal. Prawdziwą tragedią byłoby, […]”

Mam kilka ulubionych knajp. Ta, o której będę opowiadał, serwuje dania śródziemnomorskie, ma przedziały dla palących i niepalących, można zapić wspaniałe falafel piwem lub w opcji “jeszcze idę na spotkanie”, zieloną herbatą. Niedawno odkryłem, że w lokalu jest dostępna także sieć bezprzewodowa.

Knajpa znajduje się na ulicy Piotrkowskiej, vis-a-vis “restauracji” McDonald’s.

Wyciągam więc moje urządzenie z dostępem do Internetu i skanuję dostępne sieci bezprzewodowe i na liście pojawia się “Plujemy do Big Maców”. Pomyślałem sobie chwilę i wyszło mi, że to wspaniała zagrywka. Każdy, kto w McD wyciągnie laptopa, iPhone czy inny telefon z WiFi, zostanie podłączony do sieci “Plujemy do Big Maców”. Nie wiem ile osób będzie potrafiło stwierdzić, że sygnał dochodzi z drugiej strony ulicy, ale zakładam, że niewiele.

Stołowałbyś się w lokalu, w którym kucharze plują do paszy i się tym chwalą lub żartują na ten temat? Wychodzisz więc trzaskając drzwiami. Nadal jesteś głodny. Zauważasz knajpę po drugiej stronie ulicy. Ciągle podłączony do “sieci z McD” możesz jeść jedzenie bez płynów ustrojowych pracowników!

Metoda odwiedzania konkurencji z kijem w celu negocjacji biznesowych jest już przestarzała. Dziś walka o teren zaczyna się powietrzu.


Muzeum Kinematografii w Łodzi: “60 lat animacji”

Obywatelko, Obywatelu!

  • Masz od 25 do 40 lat,
  • mieszkasz w Łodzi lub będziesz ją niedługo odwiedzał,
  • stać Cię na wydanie 5 PLN (15 PLN jeśli posiadasz aparat fotograficzny w stanie erekcji),
  • wyraz “muzeum” nie powoduje, że uciekasz w dowolnym kierunku.

Już dziś możesz odwiedzić ekspozycję “60 lat animacji” w łódzkim Muzeum Kinematografii. Za szybami, na obrazach i na celuloidowych kliszach czekają na ciebie postacie z bajek wyświetlanych przed DTV oraz tych dostępnych na “wielkim ekranie” dzielnicowego Domu Kultury.

Poza lokalnymi produkcjami można zobaczyć, jak wyglądają obecnie prace naszych sąsiadów Czechów. Naszym absolutnym faworytem został film “Pani G.” wyreżyserowany przez Michala Zabke, który można było zobaczyć na festiwalu ReAnimacja.

img_7630

img_7638

img_7629

Tych postaci chyba w większości nie trzeba Państwu przedstawiać.

img_7643

img_7644

Przekrój. Pismo prawdziwego Borsuka.”

img_7646

img_7648

Tata Koralgola był prawdziwym trendsetterem. Homoseksualista z Samoobrony — to nawet dziś ciężko sobie wyobrazić”

img_7649

Prawdziwego bandytę rozpoznaje się po: opasce na oczy, worku, zaroście”

img_7659

Chciałbym zobaczyć reakcję zagranicznej widowni na “nasze” bajki.

img_7661

Koleżanka Pingwinka Pik-Poka pali zioło przed wejściem na plan. To spojrzenie poznam wszędzie.”

img_7664

img_7665

Nie wiem z jakiej to bajki, ale autor jest szaleńcem. Albo geniuszem. Albo obie odpowiedzi są poprawne.

Tu i tam stoją, leżą, a czasem nawet działają rozmaite maszyny związane z sztuką filmową. Gdy Eri koncentrowała się na sposobach zwędzenia lalek z gablot, których okolice patrolowali czujni jak węże na meskalinie pracownicy muzeum, ja i Staszek podziwialiśmy tajemnicze i nęcące skrzynki ze zwisającymi kablami, pokrętłami i guzikami opisanymi “Aus”, “Ein”, “Schwarz” czy też “Weiss”.

img_7628

img_7635

img_7639

img_7667

Pozostaje mi tylko jeszcze raz zaprosić do Muzeum i życzyć miłego zwiedzania.

Wszystkie fotografie wykonał Stanisław Osiński, dziękuję za udostępnienie ich do notki.


AJ-I(E*6)

Scott Adams w jednej ze swoich książek o świecie zagródkowo-technologicznym opisuje postać Primadonny Techniki. Złośliwego egomaniaka, który żyje tylko po to byś mógł czuć się każdego dnia jak w piekle i marzyć o startupie, który polega na hodowli kóz, gdzieś w niedostępnych rejonach Szkocji, gdzie gorzelnia jest największym przedsięwzięciem technologicznym. Jedną z kluczowych cech takiego technologicznego świra jest uwielbienie starej technologii. Nowe rzeczy posiadają dwa stany: są nieprzetestowaną technologią lub czymś, co zostało wyssane z brudnego palucha marketoida. (Web 2.0, Cloud Computing)

Primadonna Technologii ma tu bezsprzeczną rację. Mówię to jako taka właśnie osoba, wiem więc lepiej niż wy!

Ludzie próbują czasem naśladować tych, których podziwiają i których się boją. Można przetestować tę teorię udając się do dowolnego pubu z karaoke i posłuchać fantastycznego wykonania “Baranka” na trzy głosy i ósme piwo.

Nie ma w tym nic groźnego. Końcowym produktem może być kompromitujące wideo na YouTube lub poranny kac i śniadanie z kuzynką, która normalnie z Tobą nie mieszka.

Naśladowanie zawodowców może się skończyć tragicznie. Nie chcę widzieć programu “Jak oni operują” ani reality-show o przypadkowej gromadzie ludzi budujących bombę atomową. Zwykły użytkowniki nie powinien też naśladować świrów od IT. My wybieramy starą technologię opierając się na ważnych przesłankach (“Tego się nauczyliśmy, tego się będziemy trzymać”), inni ludzie są po prostu nieświadomi i leniwi. Wielu jest szpetnych i ma zwyczaj zostawiania noża ubrudzonego majonezem na Twoim biurku. 1

IE6. Ludzie ludziom zgotowali ten los”

Zwykły użytkownik pozostaje wierny rzeczom, które mu zainstalował producent. Na pulpicie ma “Ściągnij 50 utworów MP3 za darmo!.lnk”, a tacce systemowej przeterminowaną wersję Norton Antyvirusa, który z radością pożera 60% czasu procesora. Sieć przeglądają niebieskim e. Windowsa zainstalował im syn sąsiada, który jest licencjonowanym dostawcą The Pirate Bay. Aktualizacje są wyłączone.

Od dawna nie wspieramy IE6. Nie wspieramy też Atari XL, nie produkujemy raportów dla telegrafów podłączonych do USB, instrukcji nie kaligrafujemy na skórach zwierząt, które wcześniej były naszą kolacją. Lubimy starą technologię, która działa.

Piotr Potera projektuje dla mnie większość międzymordzi i zwykle znika pomiędzy projektem a wdrożeniem na jakiś tydzień. Pije i klnie. Czasem pali. Inni spece od UI znają to jako syndrom “Pod IE pasek uciekł, bo [lista wyjaśnień, która mnie nie interesuje]”.

ie6

Podczas ostatniego alkoholowego korka wyprodukował Ostateczną Odpowiedź, stronę IE6.pl, która nawraca, upomina i ruga. Prócz standardowego tekstu o tym, że używanie IE6 jest subskrybcja “Bravo” (nakrją Cię znajomi to trochę wstyd Ci będzie) dostępny jest też skrypt doprowadzający zwykłych ludzi do szaleństwa.

Chcesz spędzić piątek na czymś, co wygląda jak praca i nie jest pracą? Powrzucaj przygotowaną napominajkę do swojego kodu. W podziedziałek helldesk będzie miał kilka ciekawych rozmów, które z pewnością przedyskutujecie sącząc kawę i naśmiewając się z głupich użytkowników.

  1. nie, nie o Tobie mówię

Czytelność” i biurowa bezczelność

Coraz trudniej przeczytać tekst zamieszczony w sieci. Prócz migających i śpiewających nam głosem Bogusława Lindy reklam ([AdBlockPlus](https://addons.mozilla.org/pl/firefox/addon/1865, mamy całe zastępy projektantów-amatorów, którzy uwielbiają dać czcionkę o rozmiarze siedmiu punktów jako tę, która będzie reprezentowała treść. Dodatkowo! Nic tak nie podkreśla  lekkości “dizajnu” jak nadanie jej koloru porannej szarej mgiełki, która unosi się nad białą jak obudowa plastikowego laptopa znanej firmy kartą strony.

My, nerdy, poradzimy sobie. Możemy sobie używać Opery i własnego zestawu CSS, można użyć jakichś gotowców z userstyles (dla Firefoksa [Stylish](https://addons.mozilla.org/en-US/firefox/addon/2108. Pięknie treść renderuje ELinks.

pudelek

Coraz trudniej czyta się tekst zamieszczony w sieci. W biurze. W godzinach pracy. Bardziej złośliwi szefowie potrafią poznać design strony zjadającej czas pracowników z bardzo dużej odległości. Jedne krzyczą różem, inne straszą błękitem. Pani Jadzia pracująca w sekretariacie nie może używać przecież ELinksa. Administrator jej konta shellowego jest pałą i odinstalował wszystkie przeglądarki tekstowe. Przekonywanie księgowych do zaprzestania używania firmowych serwerów jako zbiornika na kilkusekundowe, promocyjne klipy porno spełzło na niczym, stąd ten nerwowy ruch użytkownika root. 1

Jestem w kropce” — powiedziała Pani Jadzia, obecnie będąca w kropce.

Wczoraj znalazłem w RSS-ach i rozesłałem e-mailem link do strony projektu Readability, który zdaje się rozwiązywać oba problemy. Ten cięższy, związany ze zbijaniem bąków przez nietechnicznych pracowników, i ten mniejszy, tyczący się poprawy czytelności stron WWW.

Autorzy przygotowali wideo, które wyjaśni Wam ideę.

No, skoro już wszystko wiecie, możecie się rozejść do… pracy.

PS. Bardziej kumatym Jadziom można osadzić też Pudelkowy RSS przygotowany przez Wiktora.

  1. Trochę na faktach. W poprzedniej pracy administrator napominał pewnego Pana, że ssanie porno na konto to nie jest taki dobry pomysł. Użytkownik nie należał do tych, którzy potrafią przewidywać i kontynuował proceder. Aż admin odebrał mu prawa zapisu do kolekcji. Z 50 MiB dostępnego miejsca zostały mu kilobajty. Przestała dochodzić mu poczta. Co jakiś czas sprawdzaliśmy, czy próbuje skasować. Próbował. Ostatecznie do biura przyszedł e-mail proszący o usunięcie plików młoda-robi-laskę.avi, babcie-na-kucach.mpg i inne. Don’t fuck with IT.

Teoria ewolucji: powieki

Leżeli na wpół pijani, na wpół zmęczeni, na wpół odurzeni narkotykami. Półtora nieszczęścia. Migotliwe chwile szczęścia przerywa napomnienie:

Światło, niech ktoś zgasi światło.”

Cisza. Cisza. Autobus nocny ze zmienioną trasą. Cisza.

Zgaś światło, masz najbliżej.”

Bezruch. Bezruch.

Sześć par oczu obserwuje żarówki wiszące pod sufitem. Ktoś próbuje je bezskutecznie zdmuchnąć. Za daleko od sufitu do podłogi.

Błagam, no niech się ktoś ruszy.”

Cisza. Bezruch.

Eeee, idzie się przyzwyczaić.”


Dowiesz się, gdy będzie za późno

Dzieci ze smutkiem patrzyły na miskę z cukierkami. Co jakiś czas wybierały chińską metodą ochotnika (“dlaczego znowu ja?”), który przedarłby się przez linię wroga, składającą się z dorosłych siedzących przy stole. Obierano różne drogi, ale każda ostatecznie prowadziła do Matki, która zaciągając się papierosem upominała: “Słodycze są niezdrowe”.

Metoda na “ale Wujek je, prawda?” zawiodła. Wujkowi cukierki nie szkodziły na zęby. Wujek zęby miał magiczne, można je było wyciągnąć w dowolnej chwili, co zademonstrował ku uciesze biesiadników.

Cukierki zepsują wam zęby”

Zepsują się nam? A jak Wujkowi zepsują i już ich nie włoży?

Dlaczego nikt nie mówi dzieciom o mleczakach?


W tej samotności jesteśmy oboje

Czujecie się czasem sfrustrowani, bo nikt was nie słucha? Ja z dnia na dzień denerwuję się coraz bardziej, bo pamiętam jeszcze czas, gdy w moim życiu była choć jedna postać słuchająca się mnie w każdej sytuacji.

Nie hałasuj”, prosiłem, “mama nie pozwala mi się z Tobą bawić”. I nie hałasował.

Bawiliśmy się w chowanego, a on zawsze wygrywał. Ja byłem zbyt niecierpliwy, on zbyt dobry w wynajdywaniu zakamarków.

Któregoś dnia zapytałem, czy chce zostać ze mną na zawsze. Zapytałem jeszcze raz, ale nie odpowiedział. Kazałem się mu więc wynosić. Wykrzyczałem mu “nie chcę Cię widzieć”. I nigdy więcej go nie zobaczyłem. To był bardzo dobry, posłuszny, wyimaginowany przyjaciel.


Listonosz przynosi rachunki dwa razy

Bycie tak nieprzeciętnie przeciętnym jest zwykle niezwykłe. Mam swój kapelusz i prochowiec. Kapelusz jest wyszczotkowany, prochowiec czysty. Piję. W weekendy, po rodzinnym obiedzie. Tak, mam żonę i dzieci. Biuro z przeszklonymi drzwiami jest w naszej piwnicy, naprzeciw suszarni.

Mój partner nie zginął w tragicznych okolicznościach, nie szukam więc zemsty. Nie mam nawet partnera, bo nikt mnie nie potrzebuje, a ja nie potrzebuję nikogo.

Z bohaterskimi detektywami zapełniającymi strony tanich powieści sensacyjnych i tych uwiecznionych na klatkach filmu łączy mnie jedno. Odwieczna, nierozwiązywalna sprawa.

Skąd brać klientów?”


Calm like a bomb

Czy ja mogę prosić o spokój?” — zapytała bomba atomowa przed eksplozją.

Pytanie to rozgrzało atmosferę i odebrało oddech obserwatorom.

Po krótkiej chwili zaprzątające ich głowy zmartwienia wyparowały i zgodzili się.

Poranne gazety doniosły o skuteczności retorycznych pytań.


bronikowski.com mail is handled by 0 listonosz.localhost.

lyst