Béton brut

Napisz mi Haiku (i niech się kompiluje!)

Kilka tygodni temu napisałem bajkę w pseudokodzie. “Czerwonego Kapturka“. Kilku osobom bardzo się spodobało i nawet zastanawiałem się, czy nie napisać czegoś podobnego — teraz już nie muszę — właśnie wpadłem na stronę zawierającą Haiku napisane w Ruby. Ale nie generator. Kod Haiku.

Mój osobisty faworyt to:

def you are

  false

endenjoy life while you /can/

Zaprawdę powiadam Wam, że “code is poetry“.


Jak kończy się świat 1.0

Na początku wszyscy stukali się w głowę, mówiąc: “Jak to? Nie, nie. To nigdy nie zadziała! Nikt się na to nie zgodzi!”. Jak można oddawać swoją pracę za darmo? Nie, fani nie przynoszą żadnych pieniędzy — sprzedaż w markecie przynosi.

Pierwszy artysta wypuścił swoją płytę, potem drugi, Trent pomyślał, że da ludziom szanse pobawienia się jego muzyką i objawił możliwość zakupienia wersji do miksowania. Radiohead wydało “In Rainbows”.

Świat powoli się zmienia — o dziwo — na lepsze dla klientów i autorów. Operacja wycinania wyrostka robaczkowego branży idzie powoli, ale konsekwentnie.

Dziś ruszyła nowa strona South Parku. 1 Dostępne są na niej pełne epizody. Pełne epizody, dwanaście sezonów. Godziny godziny frajdy. Gdzie przelać pieniądze w podzięce? :-)

  1. oglądanie epizodów na tabach czasem dziwnie się zachowuje

Guzik off znaczy płać

Dumą i chlubą Apple jest to, że każdy umie używać ich produktów. Absolutnie każdy — wystarczy mu wytłumaczyć co i jak wcisnąć, dlaczego tak, co robią te ikony. Czyli zupełnie inaczej, niż z produktami konkurencji.

No i wiadomo, że Apple stosuje naukowe podejście do swoich “międzymordź”. Testują je, badają reakcje użytkowników, starają się zachować konsekwencje w projektowaniu i być przewidywalni.

Przyjaciel mój, co mieszka trochę w Polsce, a trochę nie w Polsce, sprawił sobie iPhone. Wszyscy byliśmy z niego dumni. Siedział sobie w biurze przy laptopie i czytał RSSy na telefonie. Każdy z nas podziwiał to cudo techniki.

iphone-sucks.jpgDziś przyjaciel dowidział się (a dowiedziałby się wcześniej, gdyby mnie słuchał, ale mnie się nie słucha gdy mówię o Apple, bo wiadomo, że sobie kpię) jak działa przycisk ‘off’ w produkcie Apple. Zgodnie ze wszystkimi przewidywaniami przycisk ‘off’ włącza blanker nie wyłączając funkcjonalności telefonu. Po wciśnięciu przycisku ‘off’ Twój telefon gada do sieci.

Twój telefon gada do sieci, potem — jak już wyjdziesz z biura — telefon gada do nadajników. Jak jesteś już na granicy, to zaczyna gadać do innych nadajników, których nie obsługuje Orange i Twój pakiet darmowego ruchu via GPRS przestaje mieć znaczenie.

Więc leży sobie Twój telefonik (wyłączony) i klik, klik — “czy Emil coś napisał?”, 50 groszy. “Czy Emil coś napisał?”, 50 groszy. “Czy Emil coś napisał?”, 50 gorszy.

Ziarnko do ziarnka i Orange odmierzy Ci miarkę. Tu, na \~500 PLN. Wcześniejsza — identyczna historia, którą opowiadałem właścicielowi, a którą olał — to przygoda z iPhone zabranym na wakacje do ciepłych krajów, która kosztowała turystę coś w tysiącach dolarów.

Może powinienem zbierać datki na poszkodowanych przez technologię?

I hint: przytrzymajcie dłużej klawisz swojego iPhone, wtedy się wyłączy. Wyłączy wyłączy.


Sabotaż!

Najbardziej podobają mi się gry w które już grałem. To na zasadzie reminiscencji — jak ma mi się podobać gra, w którą jeszcze nie grałem?

Autorzy serwisu Retrosabotage wpadli na świetny pomysł. Weźmiemy gry, które ~~te~~ ~~stare pryki~~ przyszli potencjalni klienci kochają i dodajmy im jakiś innowacyjny pomysł. Zamiast niszczyć — buduj! Tak, w ich wersji Breakouta budujesz paletką szeregi klocków, które faszystowskie piłeczki Ci niszczą. Może Space Invaiders? 1 Tam zawsze mogłeś być zwycięzcą — starczało pewne oko i ręka. Tu jest kilka wersji, a mój ulubiony remiks spowoduje, że poczujsz się jak zaszczuty (w kosmosie) pies (z kilku pikseli).

Autorzy strony robią sobie oczywiste żarty z tych gier — dla odmiany poważnie potraktowali Ponga, którego wersja 3D jest bardzo ładna i chyba wolę ją od oryginału.

Ogólnie — idealny kwadrans z komputerem!

  1. Idę szukać jakiejś normalnej wersji tetj gry, z chęcią bym spróbował, czy jeszcze trafię UFO

Co Twitter złączył niech Blip nie rozłącza

Właśnie przeczytałem o oświadczynach na Twitterze — bardzo to urocze. Nie byłbym sobą gdybym nie zapytał — kiedy będziemy świadkami rozwodu na Blipie? Komunii na Pingerze? Wręczenia dyplonu na Naszej Klasie?

Osobiście — najbardziej — czekam na pogrzeb na Fotce.

Update: Fikcja literacka, ale tak to może wyglądać.

rowzod.png


Trafić

Lokal wyglądał jak połączenie pubu z barem mlecznym, który udaje restauracje dzięki zręcznemu udekorowaniu stołów i nałożenia ramy na miejsce gdzie spod farby wyłaził grzyb — tabliczka obok podawała informacje, że to bardzo rzadkie dzieło azjatyckiego twórcy Sane Pida.

Wszedłem tam przypadkiem. Człowiek głodny nie myśli, a jeżeli nie myślał jeszcze zanim zgłodniał, to do bezmyślności dokłada agresje. Zamówiłem lekki obiad z dwu dań i osłoniłem się przed tubylcami gazetą, która na pierwszej stronie straszyła polską polityką, a na ostatniej polską ligą. Czytałem więc artykuły w środku — ważka dyskusja o polskich programach rozrywkowych na zagranicznych licencjach.

Mój gazeciany mur berliński poległ pod demokratycznym naporem kelnera, który gestem dość zdecydowanym opuścił moją gazetę tak, aby mógł mówić patrząc mi w oczy. Kaszlną nie zakrywając ust i powiedział: “Zupa będzie później” — nie proszę / przepraszam / dziękuję — informacja jak z agencji prasowej. Bąknąłem coś pod nosem leczy kelner podjął na nowo “Kucharz ma coś z pęcherzem. Mogliśmy go odesłać do domu i zwinąć interes na kilka dni, ale chłopaki wymyślili, że można mu postawić wiadro i teraz leje nie odchodząc od pracy! Jak te Niemcy przy tym piwnym festynie, wie Pan?” — tu porozumiewawczo rzucił lekki uśmieszek sygnalizujący, że ludzie obyci w świecie wiedzą.

Jak to?! Jak to?! Przecież to niedopuszczalne! Nie dość, że to skandaliczne zachowanie, to Pan się jeszcze tym chwali? Żądam żeby przyszedł tu ktoś z kierownictwa lokalu” — powiedziałem tonem człowieka, który wie czego chce, że chce tego teraz i że nie jest to zupa.

Kelner zapalił zapałkę o mój stół i wyciągając pogniecionego peta zza ucha na wpół wykaszlał, na wpół wychrypiał: “On z Panem nie będzie gadał. Jak Pana zobaczył, to zapytał, co Pan zamówił. Powiedziałem. Stwierdził, żeś Pan żyd, prasę polskojęzyczną Pan czytasz i nie zamówiłeś porcji wieprzowych nóżek, które uzyskujemy z kurzych łap i ścinków parówek drobiowych”

Zacząłem się ubierać, chciałem ostentacyjnie opuścić lokal. Rzucić spojrzenie “nie zapłacę, gnidy” i trzasnąć drzwiami z odpowiednim efektem. Zapytałem jednak — odwołując szturm na drzwi — “Jezu, to najgorszy lokal, jaki widziałem. Jak Wy się utrzymujecie”

Tu kelner nachylił się do mnie i powiedział scenicznym szeptem:

Wszystko to kwestia targetu, wie Pan. Raz na dwa tygodnie organizujemy spędy blogosfery. Prawdziwy bloger jest wtedy szczęśliwy, gdy może się wyżalić. Że w obcym kraju strzelają ludziom w plecy, że przedstawiciel siły politycznej znów mówił jak nawalony, że zupa była za słona.

Z tym strzelaniem i politykami to nic nie możemy poradzić. Możemy za to zgubić ich kurtki, oblać czymś, pomylić dania, smażyć wegetariańskie posiłki na smalcu wytopionym z grillowych kiełbasek. Grubiańsko się odezwać czy nawet wywlec kogoś za frak.

Potem wracają do domu i piszą! Skandal! I przysyłają nam e-maile z podziękowaniami. Są twórcami opinii, a my im tę twórczość ułatwiamy, żeby szukać i jeździć po świecie nie musieli”

Wyszedłem z knajpy, wróciłem do domu i zalogowałem się do systemu blogowego. Nie wiem jeszcze, o czym napiszę.

Całkiem serio: Łódź będzie miała we wtorek swój *camp. Nie znam absolutnie nikogo, nie mam nic do powiedzenia, nie mam chyba nawet wizytówek, ale wpadnę się napić piwa i zobaczyć jak rodzi się nowa, świecka tradycja. Boatcamp, klub Morphine (była Dekompresja, ale dojazdu nie powiem, bo nie potrafię nadążyć za zmianami w komunikacji miejskiej), wtorek, 19.


Ubuntu 8.04 — Moja ostatnia nadzieja w postaci ISO

Używam Ubuntu od początku. Hardy Heron, wersja 8.04, może być moją ostatnią próbą “pogodzenia się” z tą dystrybucją. Coraz częściej czuję, że ilość ułatwień utrudnia mi pracę. Weźmy taki Network Manager. Zacny to aplet. Obsługuje połączenia kablowe, WiFi. I integruje się z aplikacjami! Cud. Szkoda, że u mnie nie działa. Dwa razy w życiu udało mi się zmusić go do połączenia z domowym WiFi. Wpisywanie ‘iwconfig’ powoduje uzyskanie połączenia w 100% przypadków.

No to wpisuj sobie i nie marudź!

Nie marudziłbym, gdyby NM nie był spięty z aplikacjami sieciowymi. Jeżeli nie masz wyklikanej sieci, to Pidgin Ci się nie połączy przy logowaniu. Ani Evolution. Trzeba ręcznie przejść w tryb online.

Oh, nie działa też na PPP, więc Twój modem i karta GPRS-owa nie jest kwalifikowanym dostarczycielem sieci.

Następną sprawą jest 6 miesięczny cykl wydawniczy. Zacne to, że developerzy Ubuntu dostarczają Nam świeżych aplikacji. Mniej zacny jest fakt niestabilności niektórych programów. GNOME miewa wydania typu “yawn1 ale Ubuntu — będące związane timeline z wydaniami GNOME — dorzuca resztę aplikacji i wydaje system mimo tego. Dostajemy wtedy dwa-trzy nowe funkcjonalności w GNOME, nowy kernel i często — regresje w oprogramowaniu. Ile razy ćwiczyłem już: “w poprzedniej wersji działało, WTF?“. Karty graficzne, WiFi, hibernacja, instalator.

Gdyby wydawali co rok może znalazłby się czas na doprowadzenie do stanu, gdzie nowa wersja rzeczywiście jest warta inkrementacji numerków.

Ubuntu, jako całość, wygląda świetnie. Dużo ludzi, dużo tekstów wspomagających codzienną walkę z problemami, ładna infrastruktura Launchpad. I te cholerne, malutkie kamyczki w butach, przez które nie można chodzić.

Inne dystrybucje też mają błędy!!11 Odwal się od Ubuntu, frajerze!1@

Inne dystrybucje też mają błędy. Niektóre są jednak wypolerowane, że świecą się jak psu jajca (Debian Stable), inne znów — dzięki swojej prostocie — pozwalają objąć głową powstały problem. 2

Parafrazują trochę — “Z wielkim hajpem przychodzi wielka odpowiedzialność” — nadużywanie przymiotników “najlepszy“, “najłatwiejszy“, “najzajebistszy” powoduje, że wymagania rosną. Jeżeli na serio podbijamy biurka tych wszystkich frajerów, co używają jeszcze OS X i Windowsa 3 i — pożal się boże — AmigaOS to raczej nie jest dobrze naprawić w 2008 buga zgłoszonego przeze mnie w 2005 w sprawie GDM-a odpalającego się w złej rozdzielczości. Ani tego, że Evo zdechnie Ci z kalendarzem, aKMail nie umie pokazać dobrze list-view z e-mailami.

Czy 8.04 — będące bądź co bądź LTS-em — zaskoczy mnie i wreszcie dobije jakością do pierwszych wydań Ubuntu? Zobaczymy. Właśnie wyszła beta.

Można ją pobrać od ręki i samemu się przekonać 4 jak się nowe “Obonto” sprawuje.

Czytając releasenote:

  • Nowy klient BiTorrenta
  • Nowy klient VNC
  • Jakiś programik do budowania DVD
  • Poprawki do Nautilusa (moim skromnym zdaniem Nautilus jest idealnym klonem Findera, obu nie potrafię używać i nie ma na to poprawki)
  • AppArmor (przynajmniej nie cierpią na syndrom NIH)
  • KDE 3.5.9, GNOME 2.22, OpenOffice.org 2.4.0rc2, X.org 7.3

No cóż, ten e-mail o becie nie był zbyt porywający. Ale tego oczekiwałbym od LTS. Tego i w miarę komfortowej pracy przez rok czy dwa.

  1. dla mnie większość, ale ja już tak mam
  2. Slackware, CRUX
  3. dla frajerów bez wyczucia ironii, to ironia, frajerzy
  4. co zresztą robię. Dlaczego torrent ma tylko 10 seedów, nie wiem

My God, it’s full of stars

Behind every man now alive stand 30 ghosts, for that is the ratio by which the dead outnumber the living.

Wstęp do Odysei Kosmicznej 2001, Arthur C. Clarke

Dziś w nocy w wieku lat 90 zmarł Arthur C. Clarke — pisarz, który całe swoje życie patrzył w gwiazdy. Kolejna osobistość SF, po Iassacu Asimovie, Philu K. Dicku i Lemie, która pozostawiła po sobie książki tak ważne, że nie wyobrażam sobie półki bez nich.

Nasz malutki świat stał się jeszcze mniejszy.


Komiksy, komiksy — magiczne obrazki

Ile jest Internetowych komiksów? Bogowie raczą wiedzieć. Ile jest dobrych? Zdecydowanie mniej. Jak je znaleźć? Szukać długo i zdecydowanie, pytać przyjaciół, pytać autorów dobrych komiksów o listę ich ulubionych lub ostatecznie — przeczytać tę notkę.

Apple Geek [feed]

applegeeks.png

Ciężko określić ten komiks jednym słowem. To klasyczny pasek o bandzie znajomych a Apple wymienione w tytule często pojawia się jako atrybut sceniczny, ale mało kiedy jako “bohater”. 1 Codzienne paski są czarno-białe i mało kiedy opowiadają historię przez więcej niż kilka dni, weekendowe paski są piękne, kolorowe i czasami ciągną się bardzo długo. Czasem nie czytam AG przez tydzień tylko po to, by mieć dwa wielokolorowe komiksy.

Basic Instruction [feed]

basicinstr.png

Jak zachować się wobec ludzi, którzy kłamią Ci w żywe oczy? Co zrobić, gdy chcesz iść na ryby, a Twoja partnerka właśnie wyciąga odkurzacz i patrzy na Ciebie wyczekująco? Jak dać sobie radę z pijanym przyjacielem łapiącym Cię za tyłek? Te i inne odpowiedzi znajdziecie w komiksie Basic Instruction. Teza i cztery panele podające rozwiązanie. Czasem bardzo dobre.

Boli Blog [feed]

boli.png

Chyba nie oczekujecie, że będę opisywał ten komiks? Nie, serio? :-)

Boy on the stick and Slither [feed]

bobas.png

Cyniczne, ale pełne rozmaitych prawd życiowych, dialogi między Patykowatych Chłopcem i Pełzaczem. Jeżeli chcesz się pośmiać, to zdecydowanie nie czytaj.

Brevity [feed]

breavity.png

Zawsze podziwiałem ludzi, którzy potrafią sprzedać żart w jednym panelu. To typowy komiks gazetowy. Bez histori, czysty phun.

Cat & Girl [feed]

catandgirl.png

O czym może rozmawiać dziewczyna z kotem? O wszystkim. Głównie o życiu, celach i o tym, jak zdobyć następny posiłek. Kolejna świątynia cynizmu i zdroworozsądkowej obserwacji.

Bizzaro by Dan Pizzaro [feed]

pizzaro.png

Jak Ci się podobała książka o historii kleju?” — zapytał Dogbert — “Nie mogę się od niej oderwać” — odpowiedział Dilbert. Scott Adams (Dilbert) napisał w wyjaśnieniu do historyjki, że uwielbia dowcipy, które powodują w Twojej głowie to “Ah! Hehe!”. Dan Pizzaro jest mistrzem zabawy ze słowami i znaczeniami.

Dilbert [feed]

dilbert.png

Siedzisz w zagródce, Twój szef jest debilem i jego hasłem przewodnim jest “Boli? A teraz?!”. Ostatni raz widziałeś kobiety w spamie, którego Twój zaawansowany setup serwera nie zdołał wyfiltrować, dla zabawy piszesz program przewidujący średni czas potrzebny na zagotowanie wody na szczycie Himalajów. Nazywamy się Dilbert, bo są nas miliony.

Poza tym podziwiam Scotta Adamsa jako model człowieka, który odmienił swój los.

Dresden Codak [feed]

dresden.png

Szczerze? Nie mam pojęcia o czym jest ten komiks. Zawsze czytam go tak, że nie trafiam w początek historii. Ale rysunki tak mi się podobają, że nie mogę go pominąć za nic na świecie.

Cyanide & Happiness [feed]

cah.png

Jeden z tych totalnie prymitywnych i głupich komiksów do których śmiejesz się jak idiota. Urwane kończyny, kupa, seks i cierpienie są nieodłącznymi motywami tej serii. Nie można nie kochać.

Hijinks Ensue [feed]

ensue.png

Nie wiem po co to czytam. Komiks ma swoje momenty, jest trochę nerdowski, ale jakoś ciągle czekam na przełom. Mimo to warto śledzić — komiksy o scjentologii były świetne.

Minus [feed]

minus.png

O Minus już kiedyś blagowałem. :-)

Overcompensating [feed]

over.png

Gdybyś wziął przeciętnego Amerykanina i jego żonę, jarającego zioło przyjaciela i kazał im mówić o polityce, to co by wyszło. Komiks o tym, jak rząd przekopuje Twoje śmieci. Dobry komiks.

Perls before Swines [feed]

perls.png

Krokodyle tak głupie, że świętej pamięci Croc Hunter nawet by nie spojrzał w ich kierunku, polujące na Zebrę w stylu dostępnym tylko dla pewnego Kojota z kreskówek, Szczur z jego potajemnym alterego Egomana, superbohatera, który troszczy się tylko o siebie (“Pomóż mi Egomanie!!!!” — “Hmm, a co ja będę z tego miał?“) i całkiem naiwna Świnia. Hieny prowadzące zakład pogrzebowy w którym ważną część odgrywa skecz Monthy Pythona “I’m not dead! Look, I’m feelin’ better! — No, you’re not!” — przepis na świetny komiks.

Penny Arcade [feed]

pa.png

Ten komiks znają chyba wszyscy. Świat gier oczami dwóch świrów. Must have w Twoim czytniku.

Questionable Content [feed]

qc.png

Na starość zaczynam mieć soft spot dla oper mydlanych. Jest coś w tym bogatym życiu emocjonalnym komiksowych postaci co przyciąga nerda jak światło świecy ćmę. Jak człowiek dyskutuje w pracy przyrost o 0.0.1 biblioteki, której nikt nie używa, to potem chce poczytać jakieś skomplikowane historie o ludziach siedzących po uszy w związkach i takich tam.

QC polecam czytać “od deski”. Wtedy ma sens.

Simulated Comic Product [feed]

sim.png

Ulubiony komiks basistów. Nie, nie wiem dlaczego. Kiedyś autor zapytał, czy ktoś na czymś gra i w jakiej kapeli. Pierwsze siedem komentarzy brzmiało mniej więcej tak “Gram na basie w kapeli [tu link]“. Wpisy skończyły się po tym, jak ktoś zacytował stary dowcip — “Do baru wchodzi trzech muzyków i basista“. 2

Sinfest [feed]

sinfest1.png

Sto procent przekazu. To jeden z tych komiksów, który powoduje, że otwieram okno w IM do Shota i piszę — “Widziałeś dzisiejszy SF?” I zwykle widział. I nawet nie ma o czym specjalnie dyskutować, bo wszystko zostało już ~~powiedziane~~ narysowane. Czasem jest lekko i zabawnie, gdy seria opowiada historię Świni, której życiowym motto jest p0rn i jamajskie ziele. Nagle — zupełnie znikąd — Tatsuya wali po nerkach metafizyką i męsko-damskimi zapasami, w których jedyną zasadą jest, że ich nie ma.

To jeden z pierwszych komiksów sieciowych, które zacząłem czytać. Polecone dawno temu przez Asiaque, za co jej dzięki na wieki.

The Non-Adventures of Wonderella [feed]

wonderllea.png

Leniwa superbohaterka, Wondarella, otwiera supermarket. Nic więcej nie powiem.

The Perry Bible Fellowship [feed]

pbf.png

Kolejny komiks, o którym nie można nic napisać. No bo co można napisać o TPBF? Że każdy odcinek to perełka? Że każde pojawienie się nowego komiksu wywołuje palpitację pompy krwi i żal, że autor tak rzadko decyduje się na dodanie czegoś nowego? To kolejny feed, który trzeba przelecieć od “frist ps0t”.

Wizard of Id [feed]

wizard.png

Klasyczny komiks “gazetowy“. Czy średniowiecze byłoby zabawne? Dla despotycznego króla — zdecydowanie tak. Dla poddanych? No, do cholery, wtedy piło się wino zamiast wody. Woda powstawała w wyniku czynności fizjologicznych smoków, a wino wychodziło spod nóg wieśniaków dłubiących w nosie. Wybór był oczywisty! 3

Wulffmorgenthaler [feed]

wulff.png

Obwisłe cycki, pandy zjadające dzieci (ale pandy są taaaaaaakie urocze), wypadające oczy. Wulgarni Duńczycy idealni przed kawą.

xkcd [feed]

xkcd.png

Jeżeli 99.7% 4 nerdów zaczyna dzień od Twojego komiksu, a wszystkie demokratyczne społeczności 2.0 (tu: Digg, Reddit, YC! HN) linkują do większości stripów, irytując ludzi, którzy już je subskrybują — musisz robić coś dobrze. Cholernie dobrze.

See Mike Draw [feed]

see.png

Moje nowe odkrycie. Jednostripowe szaleństwo. Jeszcze nie mogę wiele o nim napisać, ale wiem, że zagości na stałe w mojej kolekcji.

What the Duck [feed]

wtd.png

Życie fotografa — w świecie opanowanym przez aparaty, którymi nawet ja potrafię robić zdjęcia — musi być fatalne. Nie, jest fatalne. Jeżeli jesteś Kaczorem i nie pełnisz akurat kierowniczej funkcji w kraju Unii Europejskiej, to masz na serio przewalone. Klienci zrobią z ciebie metaforyczny pasztet, a konkurenci naplują Ci w twarz — a do tego trzeba się nad tobą nachylić. Potem siedzisz w domu i mówisz do siebie WHAT THE DUCK ja robię. Zmieniam branżę! Ale nie zmienisz — kochasz fotografować nawet podczas przypływu generacji Polaroid³.

Ten post nie powstałby gdyby nie Eri, która poganiała mnie bezlitośnie wyznaczając deadline zawstydzający nawet najbardziej radykalnych klientów i kapela Morion, której płyta przygrywała mi do klepania.

Jeżeli znacie jeszcze jakieś niezrównanie fantastycznie komiksy nie omieszkajcie wspomnieć ich w komentarzach.

Emil, over and out.

  1. piszę żeby jabłkofobi nie musieli go kompletnie pominąć
  2. a wiecie, jakie są ostatnie słowa perkusisty w kapeli? — “Chłopaki, napisałem piosenkę
  3. nie, nie Pepsi
  4. 68% statystyki jest zmyślonej na miejscu

Naczelnik ma rację [i lekko NSFW]

Wpierw Marcin wspomniał o wpisie na blogu ireportera. Ireporter wyłowił ciekawą wypowiedź Jarosława Kaczyńskiego na temat głosowania w Internecie. Ogólnie w Internecie zgnilizna, alkohol, gołe dupy i brak powagi. W Internecie rządzą też określone siły, dlatego naczelnik PiS nie patrzy przyjaznym okiem w stronę ludzi, którzy raczej nie są jego wyborcami.

Ja tam się osobiście z Jarkiem zgadzam. Piwo piję do komputera, a co jakiś czas Patrys wrzuci na Blip linki zupełnie rozebrane, to człowiek kliknie.

Natomiast chciałem wrócić do sprawy tego, kto rządzi w Internecie. Pojawiłem się na stronie KP PiS (via Pan Makowski, który [dziś blaguje o sądzie tamże](http://www.ooops.pl/makowskiundpepe/?p=2420[/ref] jako gość. Nigdy  wcześniej nie miałem okazji bycia tam gościem, więc wszystko było nowe i kusiło akcją onClick. Moją uwagę zwrócił pewien post. Pozwalam sobie na reprodukcję.

PiS in de
zone

Tak. Już wiemy, kto rządzi w Internecie. Ci, którzy potrafią sobie radzić z tym medium.