Béton brut

Lazy Office Worker

2011-08-09

Jestem ostatnią osobą, która pisałaby programy dla frajdy. Jestem tym wyrobnikiem, farmerem, który nie może zrozumieć innych farmerów sadzących marchewkę w wolnym czasie. Wczoraj jednak ubodło mnie, że wszyscy dookoła mają jakieś swoje zabaweczki. Klikają w nie, piszczą, pokazują sobie nawzajem zdjęcia z pierwszego core dumpa, mają ikonę jako zdjęcie profilowe na FB. Zazdrość mnie trochę za rękaw poszarpała.

Wyciągnąłem mój notatnik i wybrałem jeden z projektów, który nie wyglądał na wybitnie skomplikowany, a posiadał wyzwania, przed którymi jeszcze nie stawałem. Trzy godziny później byłem już praktycznie w domu. Trzy godziny i dwie minuty później kuchenne drzwi oberwały kilka solidnych prawych sierpowych 1. Zachciało mi się hobbistycznego kodowania, psia mać.

Wyskoczyłem po piwo. Wróciłem z piwem. Ku swojemu zdziwieniu odpaliłem znów edytor i usiadłem. Tak właśnie powstał LOW: Lazy Office Worker.

Bycie LOW-em ma swoje wady. Wiele korpo-sieci wycina ważne zasoby Internetu: nie ma YT, nie ma Kozaczka czy Pudelka. Koledzy freelancerzy, którzy byczą się na parkowych ławkach i czekają, aż ktoś im sypnie monetę do kapelusza, podsyłają linki z kotami. Totalny LOW.

Standardowy LOW składa się z: pakietu Office, klienta pocztowego Outlook i zniechęcenia. Postanowiłem polepszyć standard życia w biurowych zagrodach!

Dobra, koniec ściemniania. Co robi program? To mały daemon, który kręci się na serwerze, wysyłasz mu e-mailem linka do obrazka, artykułu czy jakiejś binarki, a on idzie, bierze to i odsyła. To wszystko. Kod jest pewnie krótszy niż wstęp do tej blognotki.

Case: Otwierasz Klienta Poczty. W To:/Do: wpisujesz url@magt.pl, w temat wpisujesz co chcesz, w treść wstawiasz lineczki. Wysyłasz. Czekasz.

![jak klikać](http://bronikowski.com/wp-content/uploads/2011/08/shot.png “jak klikać”)

Jeżeli e-mail nie wróci, to znaczy, że jedna z trzystu dwudziestu rzeczy poszła nie tak i Twój e-mail poszedł do mielenia. Jeden błąd – przemiałka. Nie wybaczamy!

Mam takie dziwne przeczucie, że Outlook będzie produkował jakiś koszmarny HTML i cały mój parser wywali się na cycki. Nie było jak przetestować — dookoła sami komputerowi hipsterzy z dżimajami i majl.ap.

Plan sytuacyjny przedstawia się następująco: 2

Ach, jest wielce prawdopodobnie, że traktuję obscesowo strony gadające ISO-8859-2. Nie chce mi się tego debugować, mogę wysłać wysłać kilka centów PayPalem na podróż do 2011.

Notka write-once-read-never. Może nie spełniać standardów. Gościnnie inforgrafikę produkował Piotr Potera.

  1. już nie boli
  2. jest wielka szansa, że całe to pisanie, cały ten projekt powstał tylko i wyłącznie po to, abym sobie narysował schemat nowym piórem. Pióro za 1.59 PLN. Globalizacja, fak tak.