Béton brut

Kopanie dziur, sztuk pięć, podłoże płaszczyste

2008-03-31

Kupiłem sobie szpadel. Przywiozłem go do domu i wyciągnąłem z pudełka. Jak zwykle wszystkie zbędne duperele, które wypadły ze świeżo zakupionym nabytkiem, kopnąłem w kąt pokoju i udałem się przed dom.

Zawsze chciałem być archeologiem i udawać, że czegoś szukam, kasując comiesięczny czek — a w ostateczności zostać ekspertem na wyspie jakiegoś szaleńca, który sklonuje wielkie bakterie z odległej epoki. Będą (te bakterie) powodowały dwumiesięczny katar.

Na razie miałem szpadel i kopałem dziury. To były dziury na miarę moich możliwości — 20 centymetrów w dół, promień 10 centymetrów. Ale byłem z nich dumny. Sam je ‘wyszpadlowałem’. Postanowiłem chwilę odpocząć i przyjąłem pozycję znaną z propagandowych plakatów mówiących o bumelancie, narodzie i 701% normy. Nie minęła chwila a zjawił się — tak myślałem — mój pierwszy fan.

— Czy to Pan wykopał te dziury?

— Uhm — powiedziałem

— Tym szpadlem?

— Jak najbardziej, jak najbardziej.

— Ten szpadel to model Z30. Czy może pokazać mi Pan SEULA?

— Jakie, kurwa, SEULA?!

— Szpadel End User Licence Agreement, oczywiście. Kiedy otworzył Pan paczkę zgodził się Pan na warunki licencji, które mówią, że Szpadla Z30 nie możemy użyć na glebach gliniastych, do wykopów archeologicznych i dla więcej niż 5 dziur dziennie. Do kopania więcej niż pięciu dziur dziennie używam Z30 Ultimate, wykopy archeologiczne i inne działalności komercyjne zapewnia szpadel Z31 lub Z31 Ultimate, zależnie ile dziur chce Pan wykopać.

— Ale… czym one te szpadle różnią?!

— Licencją.

— Czyli fizycznie są takie same, ale posiadają różne — wirtualne — ograniczenia?

— Ograniczenia nie są wirtualne. Otwiera Pan pudełko i już. Zgadza się Pan. Poza tym jest jeszcze różnica w cenie. No i wszystkie dziury wykopane szpadlem Z30 stają się własnością firmy produkującej szpadle. Wiem to, bo jestem ich prawnikiem, a po wyjęciu szpadel wysyła pana koordynaty przez GPS, żebyśmy mogli sprawdzić ile Pan dziur nakopał.

— Nic z tego nie rozumiem. Kupiłem szpadel w markecie. Przecież nikt nie przegląda karteluszek dołączonych do narzędzi! Nikt mi nie powiedział, że nie mogę tego używać jak mi się podoba. Myślałem, że to mój szpadel. Że mogę się na nim podpierać, sprzedać go, kopać dziury, dłubać w nosie, używać w ramach wparcia strajkujących górników. Pan mi mówi, że szpadel to ja zasadniczo mam, ale właściwie wy nim rządzicie, a jak nie kupię takiego samego, ale z inną kartką w środku, to nawet dziury są wasze?

— Tak.

— Spieprzaj Pan natychmiast, bo zdzielę Pana tym przez łeb i wykopię dużo większą dziurę.

Tak właśnie działa EULA. Wiecie, to ta część przy instalowaniu aplikacji, którą Wy ‘I Agree’. Ostatnio wyszły dwa wspaniałe kwiatki z ukochanymi przez wielkie wytwórnie oprogramowania EULA-mi. Wpierw firma Apple zostawiła w przeglądarce Safari notkę, że można jej używać tylko na komputerach Apple. Oczywiście program jest do ściągnięcia dla komputera z systemem Windows. OSX też ma napisane, że jak go kupisz w sklepie, to masz prawo go używać tylko na Macu. Bardzo ciekawe. Ja bym go używał według woli 1 i firma Apple może iść się wypłakać komu chce. Potem Adobe odpalił dość cherlawy Photoshop Express. To serwis pozwalający na delikatną modyfikacje zdjęć i obrazków wgranych do PSE. EULA serwisu mówiła jednak, że Adobe otrzymuje niezbywalne prawo do sprzedawania, zmieniania i używania Waszych fotek jak im się tylko podoba. To bardzo uczciwe.

Błąd wytknięty korporacjom spowodował bardzo podobną odpowiedź z oby dwu stron. “Przepraszamy, tak nam to jakoś się wkleiło, tak być nie miało, zaraz naprawimy”.

No więc tak. Firmy z działem prawników nie miały czasu przeczytać własnych dokumentów, wypuściły je w takiej formie, która jest dość nieprzyjazna użytkownikowi i to jest zupełnie OK. Z drugiej strony dla Jana ‘I Agree’ Kowalskiego nie ma odpustu i on swoją EULA znać powinien.

Kali olać papier — dobrze. Olać papier Kaliego — źle.

I z ostatnich porywających niusów w świecie dosiadających wysokiego konia z podpisem ‘Tuz Moralności’ — firma Sony zostałaprzyłapana na warezowaniu oprogramowania na serwerach.

  1. ze świadomą utratą gwarancji