Béton brut

Ludź vs. Futurysta

2010-12-08

Odyseja kosmiczna 2001: HAL9000 App

Najtrudniej być prorokiem we własnym kraju i długowiecznym futurystą.

Nie jedzenie w pigułce, a fast food. Nie podbój kosmosu, a rzesze ludzi, którzy twierdzą, że na księżycu nie byliśmy. Nie globalny rząd, a globalny nierząd. Problemy sprawia nam upierdliwy pracownik niskiego szczebla działu IT, nie HAL9000.

To wszystko składam na konto nieudolnych techników, którzy nie dorośli do wizji Asimova, Dicka, Lema i Clarke’a. No, może nie szkoda mi trochę dewirtualizacji narkotykowych odjazdów Dicka, ale to temat na inną notatkę.

Każdy artykuł o porażce futurologów musi wspomnieć o jednym kluczowym dla krytyków elemencie krajobrazu przyszłości. O latającym samochodzie.

Dajcie mi wymiar, dajcie mi wolność.

Latający samochód wydawał się bardzo dobrym pomysłem. Koszta budowy infrastruktury spadają, mamy już wybudowane powietrzne autostrady dzięki braku potrzeby posiadania tychże. I można robić politykę, a nie budować mosty! Parkowanie na dachach to świetne odium na problemy z miejscem. Nigdy więcej samochodu zaparkowanego na chodniku tak, że po drugiej stronie powstaje dyfrakcja. Nie straszny będzie też deszcz czy śnieg, starczy sięgnąć nad pułap chmur i dać wolne wycieraczkom.

Rozważmy klasyczny samochód. Samochód przesuwa się w dwóch wymiarach, jedzie w kierunku Y i skręca przy pomocy X, wszystko w czasie T. Samochód latający otrzymuje trzeci wymiar w postaci Z, wysokości i musimy rozważyć co najmniej dwie zmiany Z: od zera do wysokości lotu i z wysokości lotu do zera w idealnych warunkach, lub więcej modyfikacji wysokości ze względu na warunki lotu.

Po rozważeniu tego stwierdzam, że brak latających samochodów nie jest spiskiem technologów przeciwko społeczności, a wyrazem głębokiego zrozumienia jej potrzeb. Ludzie, jak wynika z wieloletnich obserwacji, są z natury głupi.

Ze wzoru na śmiertelność wyprowadzam więc następujące twierdzenie: człowiek poruszający się z dowolną prędkością w trzech wymiarach jest dużo bardziej morderczy niż człowiek poruszający się w dwóch lub pozostający w spoczynku na kanapie.

Wyobraź sobie pijanego kierowcę. 9/11 w twoim domu. Ile razy kolega jechał ze strzałką paliwa wskazującą E? Zamiast podróży z bakiem na najbliższą stację odbywasz podróż “Z do zera” osiągając 9.81 m/s² w próżni własnej głupoty.

“Panie władzo, nie przejechałem na czerwonym. Przejechałem nad czerwonym!”

Zanim zarzucicie mi czarnowidztwo, chcę powiedzieć, że mam rozwiązanie. Latające tramwaje.