Béton brut

Kanał subskrybcji Napisz do mnie…

Marginalia (IV)

2020-12-18

Słońce wpadające przez okno zostawiało na biurku pasy światła, jak linie demarkacyjne nieistniejących granic. Republika lampy, gubernia książek będąca w nieustającej wojnie z wielkim królestwem przyborów do pisania. Rzeczy migrowały wraz z pracą, a granice migrowały wraz z posuwającym się dniem, gdy słońce zaczynało chować się za gzymsem budynku na przeciwko.

W wyzwolonym terytorium stał kubek. Był to zwykły, aluminiowy kubek, bez historii, bez znaczenia, gdyż nie spełniał swojej jedynej funkcji jaką jest okiełznanie ciepłego napoju.

Miał tylko fusy.

Iwanowicz starał się go nie zauważać. Był jak wyrzut sumienia. W głębi duszy wiedział, że musi go umyć ale rzeczy proste wydawały się tak skomplikowane. Dużo łatwiej jest robić rzeczy trudne.

Rzeczy trudne pełne są zakamarków w których można ukryć znużenie. Rzeczy trudne są ruchome, mienią się kalejdoskopem problemów od których kręci się w głowie. Jeśli ktoś baruje się z rzeczą trudną, to wszyscy ze zrozumieniem akceptują że rozwiązanie może nie być doskonałe. Jeśli wyciosasz bale, postawisz z nich dom, a krzywo osadzisz drzwi to ludzie powiedzą: „To piękny dom, choć czasem przeciąg”.

Jeśli nie domyjesz kubka, nikt ci nic nie powie. Bo wszyscy, słusznie, będą tobą gardzić.

Więc Iwanowicz pisał, bo pisanie jest trudniejsze, więc prostsze. Poza tym wątpił, czy naprawdę chciał się napić herbaty. Może to tylko jedna z tych żądzy, która przyplątuje się około południa i zadamawia się w głowie. Być może odrzucenie kubka jako drogi do herbaty jest czynem godnym i on, przez to niemycie staje się człowiekiem moralnym, człowiekiem wyboru!

Czy nie zostaliśmy, myśli Iwanowicz, stworzeni do rzeczy większych. Czyż nie trzeba demonom mówić stop, walczyć z pokusą, nie dać kierować swoje życia zachciankami.

Herbata była zielona i smakowała dobrze.