Béton brut

Nawyk, rehabilitacja, bankructwo

2011-09-24

Chciałem być basistą, ale jako biedny nastolatek na własnym utrzymaniu nie mogłem kupić sobie gitary. Odłożyłem jednak trochę pieniędzy i kupiłem komplet strun. Przy pomocy wiertarki, dłuta i głupiego szczęścia przerobiłem gitarę klasyczną Ojca na bas. Nie dało się go nastroić, odległości między strunami były niewłaściwe, a grube struny powodowały, że gitara trzeszczała pod naciągiem i była na granicy wytrzymałości. Miałem jednak swój bas i mogłem zacząć grać.

Fantastyczne origin story, które zrodziło najlepszego basistę w Łodzi, a jego oddanie sprawie i walka z sytuacją ekonomiczną zadziałała jak katalizator dla ukrytego talentu?

Gówno.

Kiedy pierwszy raz przyszło mi zagrać na prawdziwej gitarze basowej okazało się, że jestem nie tylko pozbawiony talentu muzycznego. Okazało się, że nauczyłem się wszystkiego źle. Moja potrzeba zagrania czegoś natychmiast popchnęła mnie w stronę tabulatur, moja technika była kompletnie nieprzystająca do prawdziwego instrumentu. Nauczyłem się sam wszystkiego. Nauczyłem się wszystkiego źle. Próbowałem jeszcze ratować sytuację, ale nabyte nawyki ciągle mieszały mi w głowie.

Wyplenienie złych nawyków zajmuje dużo więcej czasu, zżera więcej energii, jest dużo bardziej frustrujące i łamiące ducha niż powolny proces uczenia się czegoś zgodnie z regułami. Bardzo łatwo paść ofiarą narkotyku natychmiastowej gratyfikacji. Jak z każdym narkotykiem haj jest wysoko, a zjazd jest bardzo, bardzo nisko.

Możesz usiąść z przykładami do Django czy Ruby on Rails i wypluć aplikację bez względu na wiedzę i przygotowanie. Możesz ściągnąć przykłady do Photoshopa i powtórzyć kliknięcia uzyskując pożądany efekt. Możesz przejść tysiącami skrótów i zrobić coś, czego nie mogłeś wczoraj. Umiesz przejść z punktu A do punktu B, ale nie wiesz co jest przed, nie rozumiesz co jest po. Robisz sobie krzywdę.

Uczenie się nie jest procesem spektakularnym. Jest procesem mozolnym i sztywnym jak krochmalona koszula. Nawet jeśli słyszałeś historie o samoukach-geniuszach to są wielkie szanse, że takim geniuszem nie jesteś.

Historia z “naszego podwórka”. Historia świeża, wczorajsza. Otrzymuję zgłoszenie, że nie można zapisać nowego klienta w systemie. Nie potrafię znaleźć błędu i wymieniam się z użytkownikiem e-mailami starając się zrozumieć jego problem. System odrzuca jego formularz mówiąc mu, że podaje niewłaściwą stronę WWW klienta. Byłem pewien, że jest to pole fakultatywne, ale nie pamiętam od ręki bez sprawdzania kodu. Radzę aby wpisał adres własnej strony tak, abym mógł szybko wyłowić wpis z bazy.

Sprawdzam kod i rzeczywiście, pole nie jest wymagane. Dopiero wieczorem rozwiązuję zagadkę. W starym systemie, który pisałem sześć lat temu, mój walidator formularzy był ekstremalnie prosty. Sprawdzał głównie, czy pole jest wypełnione. Pracownicy zbyt leniwi, by zerknąć w papiery wpisywali kropkę tam, gdzie nie mieli danych. System akceptował taki wpis. Kiedy odpaliłem nowy system użyłem wbudowanych w Django walidatorów pól, użytkownicy nadal przechodzą przez formularz wstawiając kropki w pola, których zawartości nie są pewni. Gdyby nie wpisywali kropki formularz przeszedłby walidację poprawnie. Kropka nie jest poprawnym adresem strony WWW. Ludzie nie czytają komunikatów.

Moje chodzenie na skróty lata temu wyrobiły fatalny nawyk w użytkownikach systemu. Wszyscy przegraliśmy. W poniedziałek spędzę kilka godzin starając się oduczyć ich czegoś, czego sam ich nauczyłem.

Jeżeli czujesz, że chcesz coś robić dobrze, to stać cię na naukę. Dług, który zaciągniesz szukając obejść i tymczasowych rozwiązań może doprowadzić twoje marzenia o mistrzostwie do bankructwa.