Archiwum | emil@fuse.pl && crypto

Niesamowita Łaska

Kilkanaście lat po tym, gdy Amiga (a dokładniej Commodore) wyzionęła ducha, nad jej zrobaczałym truchłem pojawiła się wataha hien. Darmowy obiad.

Najbardziej zatwardziałych fanów platformy (a wtedy wszyscy, którzy przy niej zostali, byli zatwardziali co najmniej w diament) mamiono obietnicami technologicznych sukcesów, powrotu do glorii i chwały, odrodzenia i zajęcia należnego nam miejsca w poczcie świata technologii.

Świętym Graalem mającym zapewnić nieśmiertelność Amidze była nowa platforma sprzętowa. Niestety, lata odpływu talentu spowodowały, że najdziwniejsze propozycje otrzymywały od społeczności pieczęć aprobaty. Jedną z takich propozycji była płyta główna, którą zademonstrowano nam w postaci diagramu narysowanego w programie malarskim. Bardziej sceptyczni fani drapali się w swoje długie brody i wątpili, czy autorzy trzymali choć raz lutownicę w ręku.

Wzbudzonej nadziei nie da się jednak łatwo zgasić i „nowa płyta” została przyjęta jako kolejny krok na drodze powrotu do łask.

Mijały miesiące, potem lata, a płyty jak nie było, tak nie było.

Aż do pewnego poranka, gdy na popularnej w światku stronie pojawiła się nowinka: oto płyta. I rzeczywiście, zdjęcie przedstawiało płytę główną komputera. Na pierwszy rzut oka wszystko było na miejscu, procesor, sloty pamięci, PCI. Kilka osób wypomniało mi moje podśmiechujki z wcześniejszego „projektu w Deluxe Paintcie”.

Wtedy w wątku pojawił się Bernd Mayer, jeden z moich ulubionych hakerów. Powiedział autorom, że założy się z nimi — nie pamiętam już, o co – że ta płyta nigdy nie zadziała. Po kilku godzinach słownych przepychanek zadał ostateczny cios. Padło pytanie o parę szczegółów: taktowanie tego i owego. Po uzyskaniu odpowiedzi Mayer zniknął na chwilę i wrócił z liczbami.

„Biorąc pod uwagę wartości, które mi podaliście, rozmiar płyty i rozłożenie komponentów (dokładniej: trasa pamięć/procesor), znając też prędkość prądu w przewodniku, oceniam, że ten komputer nie zadziała. O ile nie złamaliście praw fizyki”.

Myśleć o komputerze jako o maszynie istniejącej w fizycznym świecie? Ze wszystkimi ograniczeniami i wymaganiami, które ten świat rodzi? To było coś dla mnie nowego.

Płyta nigdy nie pojawiła się na rynku. Historia została ze mną na zawsze jako przypominajka o tym, że komputery to nie tylko ta część, która się zawiesza i traci dane. To także ta część, którą się kopie.

Gdybym znał wtedy lepiej historię komputerów, wiedziałbym, gdzie takie ujęcie sprawy ma swoje korzenie. Grace Hopper, matematyczka, programistka i kontradmirał marynarki wojennej Stanów Zjednoczonych 1, podczas swoich wystąpień często demonstrowała, jak wygląda nanosekunda.

* * *

Nanosekunda to stopa miedzianego kabla.

cloud_2011_12_2011_readwriteweb_trivia_chall-grace-hopper

Grace zaczynała podobnie jak niektórzy z nas: od niezaspokojonej ciekawości. Gdyby zrobić ankietę, jestem niemal pewien, że wielu czytelników (jeśli nie większość) opowiedziałoby podobną anegdotę.

Kilkuletnia Grace rozbiera budzik, żeby sprawdzić, jak on działa. Próba złożenia go z powrotem kończy się porażką, wiadomo więc, jaki jest następny krok. Zebrać pozostałe sześć budzików w rodzinnym domu i próbować do skutku.

Kiedy zostaje przyłapana na gorącym uczynku przez matkę, dostaje ultimatum: tylko jeden budzik.

Mary, jej matka, wiedziała z pierwszej ręki o świecie, w którym zabierają ci ostatni budzik. Miłośniczka matematyki w młodym wieku, po lekcjach z geometrii nigdy nie dostała szansy na rozwinięcie talentu. W XIX wieku wiele rzeczy uznawano za nieodpowiednie: związki międzyrasowe, brak widelców do sałatek i kobiety uczące się matematyki. Na szczęście w 2014 r. przeskoczyliśmy już problem widelców.

Córka Mary miała więcej szczęścia. W 1924 r. weszła na ścieżkę wyższej edukacji na uniwersytecie Vassar na kierunku matematyczno-fizycznym, a zakończyła ją, broniąc doktoratu na uniwersytecie Yale w 1934 r.

Kiedy Japończycy zaatakowali Pearl Harbor, Grace, jak wiele osób powodowanych patriotycznym obowiązkiem, próbowała się zaciągnąć. Niestety dla niej, a szczęśliwie dla informatyki, odmówiono jej ze względu na warunki fizyczne i wiek. Potem dzięki jej niezłomności charakteru została przyjęta i skierowana do programu naukowego na uniwersytecie Harvarda.

Przydzielono ją do zespołu pracującego nad komputerem Mark I. Dało nam to dwa historyczne wydarzenia: Grace została pierwszą programistką (we współczesnym tego słowa znaczeniu) oraz narodziła się anegdota o robalach w oprogramowaniu.

Jak wspominałem, komputery są obiektami fizycznymi i można je doprowadzić do błędnego funkcjonowania, nie tylko pisząc dziadowsko kod. Aby przetestować tę hipotezę, wystarczy wbić nóż w urządzenie, którego używacie do czytania tego tekstu. Zauważycie, że po zadaniu ciosu komputer liczy mniej sprawnie.

W świecie komputerów lat 50., komputerów, które zajmowały całe pokoje i reprezentowały stan przy pomocy fizycznych elementów, o błąd było dużo łatwiej. Kiedy więc Mark I nabawił się problemów z liczeniem, Grace spisała notatkę z procesu odpluskwiania. W przekaźniku 70, panel F, znaleziono ćmę (ćma załączona).

h96566k

Hopper była nie tylko programistką. Stworzyła także język programowania FLOW-MATIC, który umożliwiał tworzenie kodu przy użyciu języka angielskiego 2. Język ten był protoplastą COBOL-a, pierwszego uniwersalnego języka programowania przeznaczonego dla biznesu i wojska.

Jednak zanim COBOL stał się faktem, Grace pracowała nad pierwszym kompilatorem. I tak pomiędzy 1950 r., kiedy jej koledzy wyrażali sceptycyzm, a 1954 r., kiedy firma zaczęła oferować kompilator dla FLOW-MATIC, słowo stawało się ciałem.

Przez późniejsze lata swojej kariery Grace skakała między marynarką a firmami prywatnymi. Ostateczna — wymuszona — emerytura wojskowa nastąpiła w 1986 r., ale Hopper nie porzuciła pracy aż do śmierci w wieku lat 85, w 1992 r.

* * *

Dlaczego Grace Hopper jest ważna?

Kiedy już obierzemy ją ze wszystkich zasług dla świata technologii, ze stopni wojskowych, z nagród naukowych i branżowych — nazbierała tego w życiu więcej, niż wypada jednej dobrze wychowanej osobie, która nie chce zawstydzać otoczenia — pozostanie nam mała, krucha babcia paląca Lucky Strike bez filtra. Ta zasuszona pani w okularach w rogowej oprawie kopała tyłki jako edukator i redaktor magazynu „Chips Ahoy”.

Wydaje się, że Niesamowita Grace 3

Nie wiem czemu, pewnie to przez zmęczenie, ale nasuwa mi się porównanie z Indianą Jonesem. Indy był archeologiem, ale jeśli ci się to nie podoba, był też rozrabiaką strzelającym z bicza. Jeśli to nie pobudza twojego zainteresowania, był też diabelsko przystojny. A kiedy sytuacja była beznadziejna, to przyleciał uratować Skywalkera… Może mi się już miesza.

Indy był jak sześcian ze złota: gdzie go nie obrócisz, tam zysk. Pani Hooper też taka była, tylko że naprawdę, a Jones tylko na celuloidzie.

  1. Chciałbym podziękować Michałowi Brennkowi za pomoc z rozgryzieniem stopni wojskowych.
  2. Podobno demonstracja francuskojęzycznej wersji FLOW-MATIC zakończyła się wykopaniem Grace za drzwi przez jej ówczesnego przełożonego za takie jawne bluźnierstwo
  3. Amazing Grace, pseudonim pochodzący od tytułu popularnego chrześcijańskiego hymnu. Tu „jedyne słuszne” wykonanie przez Wootena była zbudowana z nieskończenie podzielnego humanizmu: po przekrojeniu jednej dobrej rzeczy powstawały dwie, równie dobre.