Béton brut

Palec w oko

2018-08-05

Homo erectus, homo sapiens, homo vatis1. Człowiek, co powstał z kolan, pomyślał po to, by opowiadać historie z dużego i małego „ha”. Człowiek z natury chce się wygadać, a czasem nawet chce być wysłuchany, ale głównie gadać.

Opowiadanie historii demokratyzowało się przez cały nasz czas na tej planecie. Od garstki liderów religii tłumaczących początek świata i bogów, aż po miliony użytkowników sieci społecznościowych z których wielu tłumaczy, jak świat się skończy i kto (zwykle „Oni”) się do tego przyczyni.

Gdzieś pomiędzy teraz a wtedy istniał świat w którym dostęp do technologii był ograniczony, ale ludzie nadal chcieli gadać. Był to świat w którym komputery osobiste były nadal zabawkami, a obliczeniowych mięśni dostarczały systemy UNIX-owe, popularne głównie w instytucjach naukowych, militarnych i uniwersytetach.

Każdy pracownik i student posiadał swoje konto, które było centrum cyfrowego życia. To tu przychodziły e-maile, tu kompilowało się oprogramowanie, tu odpalało aplikacje. Nic dziwnego, że katalogi użytkowników znajdowały się na partycji nazywanej tradycyjnie /home, był to prawdziwy dom dla e-bytów.

Ktoś w 1977 wpadł na pomysł protokołu, który pozwalałby „zapytać” systemu o fakty dotyczące danego użytkownika. Kiedy ostatnio był zalogowany, a jeśli jest, jak dawno dotknął klawiszy, jaki jest najnowszy e-mail czekający nań w skrzynce, kiedy ostatnio czytał pocztę, jak się nazywa i kilka innych, zbytecznych rzeczy.

Protokół ten został nazwany finger.

Informacje uzyskane tą drogą wydają się być trochę dziwne, ale jeśli weźmiemy pod uwagę, że „wsadzało się palec” w konto kolegi lub koleżanki z pracy/studiów, wiedza o tym, czy są przy terminalu i czy czytali już pocztę od czasu, gdy wysłaliście e-maila jest całkiem użyteczna.

Finger działał też w Internecie, gdy ten stał się faktem, człowiek mógł dla własnej frajdy dziabać paluchem znanych ludzi. No, znanych ludzi, którzy mieli konta na maszynach UNIX-owych, choć nie wiem, kto chciałby znać innych.

Co to ma jednak wspólnego z moim wstępem o potrzebie wygadania się? Finger czytał też dwa pliki z katalogu domowego użytkownika: .project i .plan.

W zamyśle miało to pomóc w organizacji pracy, gdzie .project opisywałby nasze długoterminowe działania, a .plan byłby zdaniem odpowiadającym na pytanie „co dziś robisz?”.

Niektórzy ludzie używali tych dwóch plików zgodnie z przeznaczeniem, związani obowiązkiem służbowym lub kompletnym brakiem poczucia humoru. Inni wsadzali do .planu tyrady o jedzeniu na stołówce, żarty, cytaty z książek, matematyczne dowody o wyższości Star Treka nad Star Wars i wszystko, co przyszło im do głowy.

Homo vatis1 nie zrodziło się wraz z erą Facebookiem, MySpace czy Twittera. Jeśli dacie ludziom możliwość napisania zdania, to znajdą się natychmiast ludzie piszący zdania ważne, zabawne i irytujące. Oraz ich czytelnicy.

W latach dziewięćdziesiątych finger został uznany przez większość administratorów za daemon niebezpieczny: program uruchamiany zewnętrznie, przez Internet, który czyta prywatne pliki z katalogu domowego użytkownika, czasem z podwyższonym dostępem to źródło potencjalnego bólu głowy.

Jeden z pierwszych robali używających Internetu do rozprzestrzeniania się, Morris, używał dziury znajdującej się w implementacji protokołu.

Tym samym popularność .plan spadła niemal natychmiast do zera. Ludzie jednak nie przestali opowiadać historii, zmieniły się tylko platformy i media, od rylca do glinianych tablic po pióra wieczne, od .plan do mediów społecznościowych. Nikt nie zamknie nam ust póki jest miejsce gdzie można napisać zdanie, szalet miejski jest na to dowodem ostatecznym.

* * *

W Internecie ciężko znaleźć jakieś archiwa wpisów do .plan, jego natura była bardzo efemeryczna. Jedyne popularne archiwum to .plan Johna Carmacka, autora wolf3d.exe i quake.exe.

finger @emil


  1. człowiek bard w kłamczo-łacinie