Béton brut

Pochwyc problem w zeby

2009-01-17

Uwielbiamy marudzic. Zupa byla za slona, orgazm za krotki, piwo cieple, szef sie na nas krzywo patrzy. Siedzac na kanapie, ktora nie jest ze skory, placzemy nad telewizorem, ktory ma tak malo cali, ze ledwo widac pryszcze w HD.

Jestesmy ofiarami dobrobytu.

Bioimy sie o rzeczy, ktore mozna z natury odwrocic lub naprawic. Bezrobocie, zwiazki, pusta lodowke, opozniony pociag, ktory zabierze nas na wakacje. Rzeczy prawdziwie tragiczne i nieodtwarzalne nie spedzaja nam snu z powiek. I dobrze. Taki strach sparalizowalby nas absolutnie.

Ostatnio zastanawialem sie, co by bylo, gdybym polamal sobie rece. Albo stracil je w ogole. Takie mysli przychodza mi glownie po bardziej zajadlych meczach. Takich, gdy schodzisz z podbitym okiem, wybitym palcem i zostawiasz na linii smuge krwi cieknaca Ci z nosa. Eri zazartowala, ze musialbym pisac przy pomocy czegos w ustach, albo palcami u stop. Siegnalem wiec po notatnik, wyciagnalem pioro i wcisnalem sobie w morde. Po zdaniu zdretwiala mi szczeka.

Ta notatka powstaje w ten sam sposob. Wlasnie musze przerwac i zapalic, bo klawiatura laptopa pokryta jest moja slina. Nie moge wcisnac klawisza ‘alt’, nie moge wcisnac ‘shift’. Kark sztywnieje od patrzenia w klawiature z odleglosci 10cm.

Jeden z moich przyjaciol poprosil kiedys o doplate do biletu miesiecznego komunikacji miejskiej. Szef odpowiedzial, ze ‘powinien sie cieszyc, ze jest mlody i ma nogi’. Uznalismy to za przejaw wybitnej glupoty manazerii. Moze bylo w tym jednak ziarnko prawdy? Jedyne o czym teraz moge myslec to fakt, ze robie sobie glupi eksperyment i bede mogl zaraz polozyc rece na klawiaturze. Odkrywam tez mniejsza potrzebe opowiedzenia komus o tym, ze padla mi bateria w laptopie i wyrazic zal z tego powodu. Na linii problemow wydatek 200 PLN lezy zdecydowane blizej ‘problem nieistniejacy’ niz pisanie tekstu w tempie wyraz na 15 sekund.

armless