Béton brut

Wiara

2008-08-23

Tyrasz od ósmej do szesnastej, od dziesiątej do osiemnastej. Tyrasz — bez marudzenia — bo wierzysz, że to wszystko ma sens. Czujesz, że ktoś powinien się Tobą opiekować, ktoś na górze, który ma niezbywalną władzę i którego myśli — jak sam twierdzi — nie opuszczają Cię nawet na minutę. Oddajesz mu cześć, oddajesz mu pieniądze i krzywisz się na słowa innych. Inni mówią, że to potencjalny psychopata i żebyś sam sprawdził. Nie sprawdzasz, nie musisz.

Dogmaty, rzeczy święte, symbole, tabu i szacunek.

Spowiadasz się w rozmaitych instytucjach. Co robiłeś i po co, co Ci z tego przyszło, że się poprawisz i więcej grzechów nie pamiętasz.

Dzień święty święcisz wódką, dyskoteką i wolnym od pracy.

No i zapierdalasz od ósmej czy też od dziesiątej, bo wierzysz, że po tym złym okresie czekają Cię same dobre rzeczy.

Wierzysz w to i co cztery lata głosujesz. Amen.