Béton brut

Zamknij się!

2008-05-08

Wiem, że to robisz. Czasem, gdy już Twoje zawodowe życie uspokaja się, usadawiasz się w fotelu, odchylasz głowę i myślisz. Myśli płyną wolno i tworzy się obraz czegoś doskonałego, czegoś co zrobisz za chwilę. Nagle drzwi otwierają się i wchodzi Twoja partnerka 1 życiowa.

Pamiętasz, że za tydzień są urodziny Jana Żyto” — “Kogo?” — odpowiadam wyrwany z głębokiego zamyślania. “Pana Żyto, spotkałeś go kiedyś na imprezie i tak sobie pomyślałam, że chciałbyś wiedzieć o jego urodzinach.”

Nie wiedziałem, czemu chciałbym wiedzieć, ale nie chciałem się upierać i mruknąłem coś pod nosem.

Będziesz czytał tę gazetę?” — pokazała mi coś, co kupiłem w kiosku z nadzieją przeczytania jednego artykułu. Pokręciłem głową przecząco. Partnerka wzięła zamach i rzuciła mi gazetę na biurko. “Ten raport? Te zdjęcia z wakacji, które chciałeś przebrać?” Zanim odpowiedziałem kolejna porcja makulatury ze świstem wylądowała na moim biurku.

Zaczynałem się irytować. Nie dość, że muszę tego wysłuchiwać, to jeszcze moje biurko zaczyna przypominać scenę wypadku, w którym udział brały śmieciarka i ściana. Ściana cała w plakatach.

Przyszła też do Ciebie poczta” — powiedziała, wieszając się mi na ramieniu.

Niech zostanie tam, gdzie jest, później przejrze” — na wpół mówiąc to, na wpół wysapując poprawiłem się znów w fotelu licząc, że wena całkowicie mnie nie opuściła. Na chwilę zapadła cisza. “Trzy listy” — usłyszałem — jeden ze śmieszną kopertą. Obliczyłem stosunek weny do irytacji i stwierdziłem, że już i tak niczego nie zrobię. “Dawaj je!” — krzyknąłem.

Jeden okazał się listem, w którym znajomy pisze, że nie miał czasu napisać mi listu, więc zadzwoni. Drugi był drukiem bezadresowym więc podarłem go od razu nie oglądając. Ostatni okazał się zaproszeniem na spęd hodowców chomików “Hermetyczny Heniek”.

Dzisiaj w telewizji mówi…”

Zamknij się” — krzyknąłem — “zamknij się wreszcie!”

Scena domowej przemocy? Nie, nie. To Ty i Twój komputer. To Twój komputer, który co chwila zalewa Cię bezsensownymi informacjami: o poczcie, uderzającej właśnie INBOX, o RSS-ach, których nie masz czasu czytać. Dacie, wydarzeniach na miesiąc do przodu, o pojawieniu się znajomych na komunikatorze — znajomych ostatni raz widzianych 7 lat temu.

Obserwuję czasem komputery ludzi. Są ludzie — absolutni fani wszystkich wtyczek, widgetów i innych przeszkadzajek podających im stany procesora, baterii, pamięci, pamięci wymiany, dni do końca prezydentury Lecha Aleksandra Kaczyńskiego.

Nie zdajemy sobie (chyba) do końca sprawy, jak to wpływa na naszą pracę z pudłem. Co chwila nasza myszka dryfuję w stronę ikonki. Nasz okres skupienia zaczyna przypominać amfetaminową jazdę dziecka z ADHD. Klik, klik, klik. Czy ktoś zadaje sobie pytanie o ważność tych informacji? Bądźmy szczerzy, większość z nich to coś, co świetnie wchodzi z kawą i pączkiem — nie coś, co pasuje w pracy. 2

A biurko? Przyglądaliście się kiedyś Waszym pulpitom? Jak wielu z Was przesiąkło nawykiem ściągania i zapisywania rzeczy na desktop (aka Pulpit) bo ‘szybciej znajdę’ i/lub ‘nie zapomnę o tym’. Jeżeli systemy chcą dostarczyć metafory biurka, na którym pracujecie, to pracujecie w śmietniku.

W czasach logiki “nie segreguj, wyszukuj” — gdzie oprogramowanie takie jak Spotlight, Beagle czy Tracker mogą znaleźć dowolny plik po parametrach takich jak wielkość, czas utworzenia i ilość kawy wypitych przed stworzeniem pliku, pedantyczne układanie kupek dokumentów nie musi mieć sensu. Ale dlaczego układać je na widoku, wprost na swoim biurku?

Zrzut ekranu dzięki uprzejmości thunga

O co mi w ogóle chodzi? Sprzątnijcie trochę Wasze cyfrowe życie. Będziecie szczęśliwsi, spokojniejsi i komputer przestanie być źródłem irytacji.

  • Większość z Was ma własne domeny, w których trzyma pocztę (Kierzko ma siedemset trzydzieści cztery, ale tylko w trzystu czternastu trzyma pocztę) — załóżcie sobie kilka kont. Jedno do pracy, gdzie pisują klienci. Dzięki temu nie będziecie dostawać e-maili o wycenach i propozycjach do sobotniej kawy. Drugi dla przyjaciół. Pozbędziecie się w pracy informacji o świeżo zakupionej butelce whiskey i ‘zabawnych’ plików PowerPointa, których i tak nigdy nie czytacie. Trzecie na ham, listy dyskusyjne i inne śmieci. Pilnujcie się schematu, a debili nie potrafiących zapamiętać adresu filtrujcie sami.
  • Wywalcie przeszkadzajki. Nie, nie musisz wiedzieć jaka jest pogoda za oknem dzięki obserwacji górnej belki. Wystarczy podejść do okna i wyjrzeć. Nie musisz wiedzieć, że Twój komputer pracuje już 4h, masz 8 maili i 412 nieprzeczytanych RSS-ów.
  • Komunikatory. To samo co z e-mailem (inny JID w pracy, inny w domu) i edukacja znajomych. Ludzie wychowani przez GG są wytresowani do ignorowania statusów. Wbijcie do głowy ludziom, że DND znaczy ‘spier!’, że Away znaczy ‘jestem na fajce przed budynkiem’, że Online znaczy ‘nawijaj, ziom’. A ‘disconnected’ to nie znaczy, że ‘jestem ukryty’. Ludzi upierdliwych, ignorujących Twoje DND wyrzucaj z listy.
  • RSS. Przeprowadź prosty test na sensowność utrzymywania feedu 3: Czy czytałeś choć raz przez ostatnie pięć dni? Czy przez ostatni miesiąc widziałeś tam coś, co uznałeś za dobre? Jedno ‘nie’ na te dwa pytania powoduje usunięcie kanału z czytnika. Pozbyłem się w ten sposób dziesiątków feedów i zyskałem trochę czasu i dużo spokoju (nie czuć tego ciśnienia, że ‘mam coś nieprzeczytanego’)
  • Desktop. Jeżeli przytrafia Ci się krążyć strzałką nad pulpitem i mruczeć ‘Mmmm…’ do siebie, to znaczy, że szukasz czegoś, co tu rzuciłeś — rzuciłeś tu, żeby szybciej to znaleźć. FAIL. Masz za dużo śmieci. U mnie w Crontabie siedzi taka linijeczka: @reboot rm -rf \~/Desktop/* — kasuje ona zawartość pulpitu. Co tam leży nie jest warte zachowania, bo nie poświęciłem chwili, żeby to gdzieś wsadzić.

Nie jestem guru lajfhakingu, nie jestem kimś, kogo trzeba słuchać w sprawach zarządzania czasem. Jestem za to facetem, który z kłębka nerwów przepełnionych myślą ‘Muszę pracować, klienci mnie dopadną’ przez kilka miesięcy zamienił się w kogoś, kto znalazł czas tak na pracę, jak i na przyjemność. Kogoś, kto nie zatruwa się przed snem czytając pocztę z konta firmowego.

Dla wielu nerdów praca jest życiem, a komputer oknem na świat. Czasem trzeba użyć drzwi i wyjść.

Czego sobie i Wam — w tę piękną wiosnę — życzę.

  1. kobiety mogą sobie wyobrazić, że piszę o facetach, płeć nie gra tu roli, a ja wolę myśleć o kobietach
  2. Należy pamiętać, że piszę z punktu widzenia programisty — sekretarka może mieć więcej krótkich zadań
  3. wiem, że proszę się tym o wykopanie z Waszych czytników, ale co tam