Béton brut

Zbuduj swój “Media Center”, czyli GeeXboX

2008-01-22

Linux napędza coraz więcej urządzeń: telefony (+ platforma [Android](http://code.google.com/android/[/ref], PDA (choćby seria 8xx Nokii), sub-laptopy (Asus EEE, OPCL), cyfrowe magnetowidy (TiVo) oraz systemy informacji publicznej (aka info-kioski). Firmy doceniają możliwość modyfikacji kodu, wyboru platformy sprzętowej i ogólnej dostępności rozwiązań. Prócz przedsięwzięć czysto komercyjnych, jak to w świecie FOSS, powstają projekty, które można użyć bez potrzeby zakupu dedykowanego sprzętu.

geexbox-logo-trans.pngOstatnia moda na domowe centra rozrywki zrodziła kilka projektów mających na celu dostarczyć gotowe do użycia dystrybucje Linuksa, których jedynym zadaniem jest odgrywanie muzyki i odtwrzanie filmów. Jedną z nich, której rozwój śledzę, jest GeeXboX.

Co oferuje GeeXbox? Niewiele, ale właśnie tyle, ile mi potrzeba.

Formaty wspierane:

  • MPEG 1/2
  • MPEG 4
  • Ogg
  • RM
  • MP3
  • FLAC
  • WMV/WMA
  • Matroska
  • Analogowe strumienie radia i telewizji (jeżeli macie odpowiednią kartę, oczywiście)

Gikopudełko” użyje także zasobów Samby, NFS-a, bezprzewodowej karty sieciowej i pilota. Całość, w formie ISO, zajmuje około 7 megabajtów. Po uruchomieniu systemu z płyty, całość wczytuje się do pamięci i pozwala usunąć nośnik z napędu. Od tej pory mamy nasz prosty i przyjemny media-center. Oczywiście, istnieje też możliwość uruchomienia komputera z USBKeya.

Co jeszcze jest słodkiego w tym projekcie? Generator ISO. Przy pomocy prostego programiku możecie wybrać kodeki, których legalnie nie można dołączyć z dystrybucją, pobrać tematy (lub wgrać swoje), dobrać sterowniki do urządzeń (szczególnie karty WiFi, które wymagają blobów do działania), ustawić sieć, dzwięk i audio. Pobrać czionki czy ostatecznie, zmienić parametry MPlayera, na którym cały projekt jest oparty. Po wybraniu wszystkich opcji wystarczy wcisnąć “Compile” i po chwili otrzymamy nasze własne, wyjątkowe ISO.

Wydajność? Myślę, że cholernie dobra. Testowałem wcześniejszą wersję na P2/350 i większość z mojej kolekcji The Simpsons nie sprawiała najmniejszego problemu. Oczywiście, czasy się zminiły i kodeki stały się bardziej procesorożerne.

Podsumowując: gdybym miał telewizor, obok niego stanąłby mały komputerek, gotów do otwarzania mojej kolekcji kreskówek. Generator ISO jest pomysłem genialnym i pozwala zbudować coś co konfigurujesz raz i masz z głowy. Dodatkowo nie potrzeba dysku w komputerze, który będzie naszym playerem. Starczy mu sieć. Zdecydowane zwycięstwo w walce z wszechogarniającym hałasem komputerów.

PS. Zapomniałem o jeszcze jednej rzeczy. Generator ISO może dołączyć pliki wideo do odgrywania. Wyobraźcie sobie rozdawanie płyt znajomym z Waszym ślubem/pogrzebem/meczem/koncertem, które nie dość, że “same się grają” to mają jeszcze menu z Waszymi mordami — “hał kul iz dat?